Polska



share

„Na sali wielkiej i błyszczącej tak jak nocne Buenos Aires, które nie chce spać” – w tym miejscu muszę wersy z hitu „Budki Suflera” brutalnie uciąć, bo dalsza treść nijak do kolejnej debaty o praworządności w Polsce nie pasuje. W sali Parlamentu Europejskiego orkiestra nie stroiła instrumentów, by zagrać nowe tango, tylko puściła z playbacku kompletnie zużytą śpiewkę. Debata w sprawie przekazania przez KE skargi do TSUE ekscytowała wyłącznie grupkę deputowanych i to tę samą od lat.



share

My się uczymy, choć „oni” nadal bredzą swoje, pod niezmienną propagandę. Zabawa jak nie kijem go to pałką trwa nieustannie i widać to na każdym kroku. Jeśli tylko Polska zaczyna walczyć o swoje, zawsze i wszędzie powtarza się to samo kłamstwo – nasza pozycja w świecie zmalała do zera, jest katastrofalna. Metodą uwiarygodnienia tej szytej blagi jest wypracowany sposób komentowania na jedno kopyto. Gdy prezydent Andrzej Duda jedzie na jakieś spotkanie i nie zabiera głosu, to… „pokazuje jak Polska jest słaba”. Gdy prezydent nie jedzie na spotkanie, to…„pokazuje jak Polska jest słaba”. Gdy prezydent zaprasza do Polski prezydenta USA, to… „pokazuje jak Polska jest słaba” i skłócona z Europą dlatego musi szukać przyjaciół za oceanem. I tak dalej i tak bez końca.



share

Tytułowe stwierdzenie faktu można opublikować bez większych obaw, bo nie tylko chodzi o najważniejsze wydarzenie roku, czyli wybory prezydenckie, ale dwie inne kwestie, z czego jedna z wyborami nie jest związana. Nim chronologicznie wymienię, co mam na myśli, chciałbym zauważyć, że rok 2020 teoretycznie powinien też zapoczątkować polityczny spokój, na ile to możliwe. Skąd ta szalona myśl? W okolicach maja, najdalej czerwca, będziemy mieli po okresie wyborczym i najbliższe wybory czekają nas dopiero w 2023 roku, a takiej przerwy nie widzieliśmy od 5 lat. Wskazana okoliczność dodatkowo pracuje na rzecz Andrzeja Dudy – człowieka roku 2020, po prostu wszytko, co w polityce najważniejsze, odbędzie się z jego udziałem.

Strony