polityka



share

Przez dziesięć lat wspierałem działania i przede wszystkim główne założenia programowe PiS, a i tak byłem nazywany neofitą i agentem wpływu i to przez „najprawszych” wyborców PiS. Nie lepiej to wyglądało w wykonaniu samych polityków PiS, Lichockiej, Brudzińskiego i paru innych, którzy mieli o mnie bardzo podobne zdanie, ale to nie stanowiło żadnego problemu. Kompletnie nieistotne, w kontekście poważnej polityki, jest to, co i kto myśli o Wielguckim. Przez 10 lat PiS był jedyną partią, która w 90% spełniała moje oczekiwania i wizję Polski suwerennej, odważnej, walczącej o swoje i bardziej sprawiedliwie dystrybuującej wspólny dorobek. Dlatego szliśmy razem!



share

Żyjemy w takich czasach, że publicyści zajmujący się polityką wcale nie mają łatwego chleba, jak było zawsze, o ile nie przekształcą się w wyznawców śmiertelnie bezobjawowej choroby. Kogo dziś interesuje los takiego Kukiza, który jeszcze pięć lat temu był języczkiem u wagi i setki analityków przypisywało Kukiza do koalicji z PiS. Pewnie też nikt nie pamięta, że jeden analityk pisał dokładnie odwrotnie, że będzie to zbieranina robiąca w sejmie za koloryt III RP i szybciej przejdą do PO niż do PiS. Ostatecznie Kukiz’15 przeszedł do PSL i to chyba najbardziej absurdalna koalicja jaka w dziejach polskiej polityki powstała, co doskonale ilustruje samego Kukiza i robi za idealne tło felietonu.



share

Tytuł brzmi zagadkowo i erotycznie? Nic z tych rzeczy, wszystko jest jasne, przynajmniej dla tych, którzy pamiętają o jednym fakcie i zapoznali się z nowym. Parę lat temu Krystyna Janda zagrała swoją rolę życia i w jednym z wywiadów wypowiedziała się następująco o rządach PiS: „Ja się czuję jakby ktoś na mnie srał cały czas”. Wczoraj PiS panią gwiazdę przeprosił i oblizał do ostatniego, że tak powiem, okruszka. „Teatr” Jandy dostał 1,8 miliona dotacji w ramach rekompensaty za dzielną walkę rządu z „pandemią”, ale na tym nie koniec. Minister Gliński i reszta ekipy nie chcąc się narazić na zarzut naruszenia konstytucji i wartości europejskich, po oblizaniu Jandy wylizał całą listę „artystów”, łącznie na 400 milionów złotych polskich.

Strony