polityka



share

Mamy rozwolnienie informacyjne, ludzie nie są w stanie przyjąć jednej dziesiątej z tego, co się do nich krzyczy, dlatego wyłapują tylko to, do czego wcześniej się przekonali lub zostali przekonani. Jak w prawie każdej sprawie stworzyły się obozy i grupy kibiców, ale to takich z „żylety”. Jedni są święcie przekonani, że nie ma nic groźniejszego na świecie niż modny wirus, w 100% objawowo i przebiegiem „leczenia’ zbieżny z wirusami grypowymi, inni się z tego śmieją. Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że tych pierwszych jest zdecydowanie więcej, wręcz można mówić o przytłaczającej przewadze. Około 60% Polaków popiera działania ministra Szumowskiego, w tym tak absurdalne jak stanie przed sklepem, nie w sklepie, czy zalecenia, aby nie dbać o kondycję fizyczną i unikać świeżego powietrza.



share

Szybkość i ilość informacji przekroczyły wszelkie poziomy ludzkiej percepcji, nikt nie jest w stanie za tym nadążyć, a w takich okolicznościach ludzie zaczynają posługiwać się skrótami myślowymi. Jednym z takich skrótów i jednocześnie bzdurnym zarzutem pod moim adresem jest budowanie teorii spiskowej na temat „pandemii”. Niczego takiego nie buduję, z bardzo prostego powodu, nie ma magika we wszechświecie, może poza Panem Bogiem, który byłby w stanie pociągać za sznureczki w takiej skali, to oczywiście tak nie działa. Nikt normalny nie przyjmie założenia, że przedstawiciele światowej lichwy wysyłają sms’a do burmistrza Lombardii, by ten podliczył naturalne zgony i pacjentów onkologicznych w rubryce „wirus”.



share

Przyznaję, że stawiałem na nieco inny scenariusz, chociaż w zasadzie on się nadal realizuje, ale w coraz mniej tajemniczej formie. W USA Trump rzuca bilion zielonych na „ratowanie gospodarki”, Johnson daje 350 miliardów funtów, u nas ma iść 212 miliardów. Takie straty w gospodarce wywołał modny wirus i wystarczył tydzień kwarantanny, aby doszło do światowego kryzysu. Mnie nadal trzyma przeziębienie, głowa trzeszczy i dręczą jakieś lekkie nudności, co sprawia, że mało rzeczy wydaje się śmiesznymi. Z modnego wirusa też się nie śmieję, bo ile można, natomiast pod nosem krzywię usta w grymasie przypominającym uśmiech, gdy sobie słucham tych wszystkich cudownych diagnoz.

Strony