polityka



share

Zgódźmy się we własnym interesie co do jednego. Jesteśmy w gronie osób inteligentnych, tak? I nie musimy sobie pewnych rzeczy tłumaczyć, a z innych nie będziemy się śmiać jak głupi do sera? Skoro wszyscy są za, to zaczynamy, bez opisów przyrody. Pierwsze i ukochane dziecko polityczne Jarosława Kaczyńskiego to Porozumienie Centrum. Była to partia na wskroś inteligencka, powiedziałbym nawet, że przeintelektualizowana. Pomimo tej wady na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, to małe ugrupowanie przez chwilę znaczyło bardzo wiele na polskiej scenie politycznej.



share

Takich koincydencji, jak nastrój komentatora z treścią komentarza tak łatwo uniknąć się nie da, ale grafomanów to nie dotyczy. Gdy się pisze codziennie, nastroje mają mniejsze znaczenie i paradoksalnie uzyskuje się większy dystans do pisania, również w doborze tematów. Mój nastrój jest dokładnie przeciwny do tego nastroju, który chcę opisać. Od kilku dni mam na głowie parę spraw i średnią ochotę, aby się za nie zabrać, w dodatku nie bardzo wiem, czego tak naprawdę chcę. Pomimo osobistych rozterek widzę przyszłość w jasnych barwach, jeśli chodzi o najbliższy sprawdzian polityczny.



share

Paradoksy maja to do siebie, że całkowicie sprzeczne ze sobą składniki układają się w logiczną całość. Tak się zadziało w przypadku wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego w Gdańsku. Prezes PiS dał przekrojowy wykład o wolności, zaczynając od Wincentego Kadłubka, a kończąc na Internecie. Śmiechy, śmiechami, ale gdy się słucha Kaczyńskiego, szczególnie na tle pozostałych politycznych trzecioligowców, to każdym neuronem czuje się intelektualną przepaść. Nie na tym jednak polega paradoks, bo to akurat jest norma, paradoks polega na tym, że Kaczyński ACTA2 zabił „polexit”.

Strony