polityczny troll



share

„Po co to inwektywy u poważnego publicysty?” Znacie to pytanie? Do mnie nijak nie pasuje, nie jestem poważnym publicystą i nie użyłem żadnych inwektyw, tylko cech charakteru, które u Tuska są niezmienne od lat i to właśnie te cechy prowadzą jego polityczną karierę, wraz z politycznymi upadkami. Jakby nie zaklinać rzeczywistości to naga prawda wygląda następująco. Przez cztery lata i Tusk i PO budowali mit rycerza na białym koniu, który po skończeniu kadencji „prezydenta Europy”, wróci do Polski i nie tylko wygra z Andrzejem Dudą, ale upokorzy Jarosława Kaczyńskiego i pogoni cały PiS. Było to od początku bardzo zabawne, biorąc pod uwagę, że ten sam "rycerz" uciekł z Polski i zostawił PO na lodzie, a sam wziął sakiewkę od Merkel i urządził się na bogato.



share

Czasami mam opory przed używaniem ostrego języka, zawsze jest taka obawa, że sedno przekazu zostaje przykryte ornamentami. W przypadku Tuska i określenia „polityczny troll”, takich oporów nie mam, bo dokładnie to jest sednem przekazu. Z maniakalnym uporem podkreślam, że jeśli Tusk nie bredzi o „aresztowaniu autostrad”, „Ajatollahu”, czy „zielonej wyspie”, to nie ma zupełnie nic do powiedzenia. Zgoda, pewnie da się to nazwać bardziej elegancko, na przykład polityka czystego PR-u, ale to nie jest precyzyjne określenie i nie zawiera, tego co Tuska charakteryzuje najbardziej. On najzwyczajniej w świecie prymitywnie prowokuje i robi to non stop, cała jego polityczna działalność sprowadza się do rysowania styropianem po szkle.



share

Kiedy byłem średnim chłopce, hej! A było to dawno i w liceum, mieliśmy takiego kumpla, starszego od nas i on się dokładnie nazywał, niestety nie mogę napisać jak, a szkoda, ponieważ był egzemplarzem kompletnym. Jego imię i nazwisko idealnie oddawało jego mentalność. Jakbym nie wysilał wyobraźni nie dam rady zbudować synonimu, ale dla anegdoty muszę coś spłodzić. Niech mu będzie Jasiu Fach, a jak mu już jest, to on się od razu bierze za robotę, bo on już taki był. Anegdota będzie krótka. Jasiu Fach był gawędziarz i zdobywca, powieściopisarz awanturniczy, w związku z tym, gdziekolwiek się pojawiliśmy w naszych wyprawach, mieliśmy taki obyczaj. Rozglądaliśmy się z niemałym ubawem po wszystkich obiektach i wypatrywaliśmy legendarnej inskrypcji: „Byłem tu – Jasiu Fach”.