Polak



share

Tak żem zrobił, bo innego nie było wyjścia. Jeste typowy wyborca PiS, wkrztałcenie mam marne, socjologiczne załoczne. Ze wsi ja i moje antenaty też, a rachować tyle my zdolne, co na zeszyt spłacić trzeba. Nie powiem, wszystkie pijemy, dzieci mamy jedno, ale jak się rozpijem to do 500 i plus dojdzie. Do kościoła? Jak ksiądz skaże, to się pójdzie, ni ma co tak bardzo naprzeciwko kroczyć, pokąd reszta idzie cięgiem. Trza mi wroga we wsi? Starczy, że ta franca, co wedle sołtysa mieszka i z parobkami się szlaja, taka jej mać, za wroga jest. Na PiS głosuje, bo ludziom da.



share

Błagam, ale też uprzedzam, proszę mnie nie odpytywać na okoliczność szczegółów 1243 manifestu celebryty, który przypomniał o swoim istnieniu. Nic nie wiem, nie powiem, zarobiony jestem i nie o tym będzie tekst. Doszło do mnie tylko tyle, że komediant Chyra uczciwie przyznał, że nie czuje się Polakiem, a jest Aborygenem, czy tam Europejczykiem, nie pamiętam. Za to pamiętam Chyrę, który na siłę chciał się przypomnieć. Znam go z jednej roli. Kiedyś w programie „Wieczór z wampirem” powiedział prawdę, że w Hollywood rządzą trzy mafie: żydowska, pedalska i murzyńska. Dziś ciężko się w Google doszukać tej informacji, ale jestem do dyspozycji procesowej, te słowa padły na pewno i w dodatku były powtórzeniem wcześniej wypowiedzianych słów.



share

10 kwietnia 2010 roku, w sobotę rano zadzwonił do mnie dziadek i krzyczał do słuchawki, że spadł samolot. Dziadek ma 94 lata i od wielu lat ciężko choruje, mieszają mu się rzeczywistości z fikcjami, potrafi tworzyć niesamowite historie z tego, co usłyszy w radiu i zawsze są to opowieści dalekie od przekazanych informacji. Rozbudzony odpowiedziałem coś nieskładnego i z politowaniem odłożyłem słuchawkę. Pamiętam też, że żartowaliśmy w małżeńskim łożu: „No tak, Dziadziuś”. Zaraz potem odebrałem drugi telefon i w słuchawce odezwał się człowiek, który od początku uczestniczył w budowie portalu kontrowersje.net. To był pierwszy raz, gdy ktoś ze świata wirtualnego rozmawiał ze mną na żywo i od razu powiedział, że koniecznie trzeba coś napisać do ludzi, bo na pewno wiem, co się stało. Wiedziałem, między jednym i drugim telefonem zdążyłem zobaczyć Kuźniara w TVN24. I to nie koniec magii.

Strony