Polacy



share

Gdybym miał wskazać swoje dwie największe porażki z półki „analiza polityczna”, to na pierwszym miejscu jest Donald Trump, a na drugim Johny Daniels. Może się to wydawać dziwne, ale te dwa fatalne błędy, w mojej opinii należą do tej samej kategorii. Strach pomyśleć, co by się teraz w Polsce działo przy skrajnie odmiennym rozstrzygnięciu wyborów w USA. Hillary Clinton plus europejskie Macrony, to byłaby dopiero „opcja atomowa”, a ja głupi pisałem, że Trump to mniejsze zło. W przypadku Jonny’ego Daniels’a popełniłem mniejszy błąd, bo zawsze zalecałem ostrożność w takich „przyjaźniach”, ale i to było naiwnością, która przyniosła spore szkody.



share

Bardzo rzadko odwołuję się do wersów złotą nitką szytych i nawet, gdy piszę o patriotyzmie, Ojczyźnie, bohaterstwie, to unikam łatwizny polegającej na epatowaniu przymiotnikami. Niestety powszechność zużywa i dlatego z wielkich słów pozostają jedynie przymiotniki, rzeczowniki, czasowniki. Dziś robię wyjątek i sięgam po wielką rzecz, bo czas jest taki, że dookoła pełno środków wyrazu, zastępujących proste czyny.

Co to jest suwerenność? Bez wstydu zaglądam do wszystkich możliwych źródeł i zaczynam od języków obcych. Po francusku „souverain” znaczy tyle, co „najwyższy”, po łac. „nad; dodatkowo”. Z kolei najnowszy słownik PWN podaje tak proste definicje, że i Zofia Romaszewska powinna zrozumieć:

1. zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą;

2. posiadanie władzy zwierzchniej



share

Wszystkie „spiski żydowskie”, jakie przypisywano oszołomom w ciągu jednej sekundy stały się jawną polityką Izraela i żydowskiej diaspory w USA. Nie ma dziś w świadomości Polaków żadnej luki i żadnej wątpliwości, co do intencji i motywacji Żydów w stosunkach z Polakami. Pani ambasador Izraela może sobie bezczelnie kpić, że łączenie nowelizacji ustawy o IPN z reprywatyzacją jest przejawem polskiego „antysemityzmu”, ale to jest już groteska. Nie tylko dlatego, że wyrażanie normalnych i uprawnionych opinii spotyka się z biczem „antysemityzmu”, ale dlatego, że radziecka ambasador Izraela sama uznała ustawę reparacyjną za przedmiot sporu dyplomatycznego.

Strony