pojedynek



share

Każdy człowiek ma opory przed wskazaniem dobrych lub mocnych cech śmiertelnego wroga. Wewnętrzny opór i niechęć sprawiają, że oceny wymykają się obiektywnym kryteriom, a to bardzo często prowadzi do fatalnych skutków. Najsłynniejsze jest chyba lekceważenie, czy też niedocenianie przeciwnika. Wielu poległo na tych podstawach strategii i wielu niczego się na porażkach nie nauczyło. Tusk sprzed lat to był bardzo mocny zawodnik, oczywiście w tylko jednym „sporcie” i nie jest to piłka nożna, ale perfekcyjnie wyprany mózg w trakcie szkoleń przeprowadzonych przez zawodowych praczy mózgów.



share

W Ameryce próba przesilenia i bałagan, codzienne zmagania między wypasioną medialnie globalną lewicą zawieszoną po rozmaitych urzędach, sponsorowanych przez lobbystów think tankach, fundacjach i związkach zawodowych, a prezydentem Donaldem J. Trumpem, który wyskoczył znienacka (jak przysłowiowy Filip z konopi) z czeluści historii w obronie wydawałoby się już zaoranego obywatelskiego świata. Oczywiście to zjawisko buntu ludzi (jak jakaś źle wyleczona zaraza), z czynną pamięcią historyczną odbija się uporczywą czkawką w kolejnych krajach świata, wprost grożąc ograniczeniem wybiegu opasłego globalistycznego cielca, które to stworzenie dotąd tak dobrze wszystko żarło...



share

Biegam po wszystkich odpustach i powtarzam głośno, że nie ma innej metodologii niż sprowadzenie marginesu do parteru i wyrzucenie z salonów na przyzbę. Pierwsza wojna domowa, którą rozpętały podległe złodziejskim interesom media, miała na starcie zagonić PiS do narożnika. Plan był trywialny i niezmienny, wszystkie siły posłano na jeden front. Za wszelką cenę udowodnić, że w Polsce zapanuje faszyzm, państwo policyjne, a co najgorsze IV RP. Rozmaite ośrodki miały z byle „g” robić aferę i dokładnie tak się dzieje. Na chwilę oderwijmy się od Trybunału Konstytucyjnego, chociaż to się do końca nie uda. Proszę mi z łaski swojej pedantycznej pokazać jedno zawiadomienie do prokuratury na zwłokę w opublikowaniu dokumentu w „Monitorze Polskim”? Może takie było, ale na pewno prokurator generalny się do tego nie odniósł publicznie i prokuratura na Mokotowie nie wszczęła śledztwa. Nie koniec komedii.

Strony