PO



share

Czy sensownym jest pisanie o chorobie w kontekście politycznym? O chorobie nie, ale mówimy o wirusie i to głównie polityczno-gospodarczym. Powtarzał się nie będę, wszystko o tym reżyserowanym obłędzie już napisałem. Co bardziej rozsądni fachowcy mówią krótko i dosadnie, mamy kolejny wirus sezonowy, do którego trzeba się będzie przyzwyczaić, jak do setki innych. Naturalny porządek rzeczy, o czym każdy myślący człowiek wie, tyle tylko, że to nie na myślących zbija się polityczny kapitał, jak i obdziera ze skóry, przy czym maseczki to naprawdę drobiazg. Kto ma na panice zarobić ten zarobi, kto się okaże frajerem wiadomo od dawna.



share

Napisałem więcej felietonów o kiepskiej opozycji PO niż pan reżyser Hofander nagrał filmów o okupacji. Okazja do napisania kolejnego w tym tonie jest idealna, bo o konwencji PO nic innego praktycznie nie da się napisać, a poza tym mamy kampanię, w której w najmniejszym stopniu nie zamierzam pomagać pospolitym złodziejom, czyli partii PO. No, ale dobrze, raz mogę się poświęcić i postarać się zrozumieć, co może czuć wyborca PO, gdy już się zapoznał z tą „przełomową konwencją”. Jakie odczucia towarzyszą elektoratowi, który na Andrzeja Dudę nie zamierza głosować?



share

Jednym, a właściwie chyba jedynym sukcesem politycznym Pawła Kukiza jest „Myszka agresorka”. Przezwisko nadane Kamili Gasiuk-Pihowicz weszło na stałe do obiegu i dziś prawie nikt nie ma wątpliwości o kim mowa, gdy pada „Myszka agreskorka”. Siła tej złośliwości polega na krótkim i precyzyjnym oddaniu charakteru posłanki, której zwyczajnie nie da się słuchać, choćby raz na 1000 razy powiedziała coś z sensem. Wszystko u pani Kamili jest irytujące, poczynając od tembru głosu, paplaniny jaką z siebie wydaje, kończąc na poczucia genialności, jakim emanuje. Cechy te „wyprowadzają z nerw” wielu Polaków i najbliższe otoczenie posłanki. Swego czasu Petru kazał się „Myszce” zamknąć, później inne koleżanki wypowiedziały znane słowa: „Nie jesteś tu sama Kamila”.

Strony