PO



share

Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, były funkcjonariusz GW i były rzecznik ZUS za rządów Tuska, w porozumieniu z ministrem Niedzielskim, wiecznym urzędnikiem zatrudnianym przez kolejne rządy od czasów Oleksego, za radą Horbana, byłego doradcy byłej minister Kopacz, ogłosił nowy etap walki z pandemią. Wstęp do ogłoszenia był tradycyjny, po pierwsze wszystko zależy od nas, po drugie Niemcy wprowadzają. A co konkretnie? Po dzielnej rocznej walce z „pandemią” okazało się, że przyłbice, szaliki i nawet maseczki szyte z taką pasją przez „szafiarki”, dyktatorów mody i znane firmy odzieżowe, nie chronią przed pomorem. Przez rok mówili o tym, nie eksperci, ale „płaskoziemcy” i tak historia zatoczyła koło. Wniosek? Musimy być odpowiedzialni, jak Niemcy i zakładamy maseczki chirurgiczne.



share

W czasach „przedpandemicznych” mówiło się, że PiS może bezkarnie popełnić dowolną głupotę, bo i tak za chwilę z pomocą pośpieszy najgłupsza na świecie opozycja. Właściwie ta zasada działa do dziś, ale już nie na wszystkich, w każdym razie nie na mnie. Nie zapominając o głupocie i zbrodni, której dopuszcza się PiS od blisko roku, mogę jednak z czystym sumieniem pośmiać się z najnowszej konwencji… no właśnie nawet nie bardzo wiem czyjej. Jako pierwszego usłyszałem prezydenta Trzaskowskiego i on dużo opowiadał o ekologii, do czego natychmiast Internet domalował pejzaż z rurą „Czajki” skierowaną do Wisły. O ile mnie pamięć nie zawodzi, to Trzaskowski miał budować drugą „Solidarność” obok, czy naprzeciw PO, ale skończyło się na 47 wersjach „ruchu społecznego”.



share

Z litości, ale też z czysto higienicznych przyczyn nie będę się rozpisywał na temat żelaznego punktu programu PiS, który odnosił się do: „polityki na kolanach” i „polityki brzydkiej panny”. Nic z tego patriotycznego uniesienia, poza farsą, nie zostało. Jeszcze gdzieś tak do 2017 roku PiS rzeczywiście trzymał ostry kurs, potem zaczął iść na coraz większe kompromisy, ale to jeszcze nie był moment, w którym można było z czystym sumieniem powiedzieć, że politycy PiS zaczęli obcałowywać berliński tyłek. Nie będę hipokrytą, sam parę razy pisałem, że pewne rzeczy trzeba odpuścić, bo bicie piany nic nie da, na przykład przy zabezpieczeniu TSUE, gdy proponowałem obejście bezprawia, zamiast otwartą i straceńczą walkę. Czym innym jest jednak dbanie o swoje interesy ze zrozumieniem realiów politycznych, a czym innym przejście od kompromisu do serwilizmu.

Strony