PKW



share

Wczoraj prawicowe media, co jest znamienne i o czym jeszcze napiszę, obiegła alarmistyczna informacja, że Gowin z opozycją przygotowali intrygę. Prawicowe media mają to do siebie, że działają jak lewicowe media i zajmują się realizacją partyjnej linii swoich politycznych ulubieńców. Darujmy sobie zatem te wszystkie emocje z najświętszymi słowami w tle i przyjrzyjmy się na spokojnie z czym mamy do czynienia. Afera rozpoczęła się od wypowiedzi senatora Libickiego i to on zapowiedział, że opozycja chce zgłosić do laski marszałkowskiej kandydaturę nowego marszałka Jarosława Gowina. Na tę wypowiedź zareagowała praktycznie tylko prawica, po drugiej stronie jeśli ktoś się odzywał to beznamiętnym głosem.



share

Jakoś tak się złożyło, że wczoraj był Owsiak na tapecie, a dziś jest Matczak, profesor farmacji konstytucyjnej, Ryszard Petru prawa i jak się okazuje Marian Kowalski spiskowej teorii dziejów. Trudno, nic na to nie poradzę, wrogów mam wszędzie i jakbym się nie obrócił, o jaki temat nie zahaczył, zawsze się, któryś napatoczy. Będzie dziś o Matczaku, ale tylko trochę, bo staram się oddzielać osobiste animozje od szerszego zjawiska. Kim jest Marcin Matczak, kreowany na nowego Zolla, dało się zauważyć od samego początku jego medialnej kariery.



share

Znów mamy do czynienia z sytuacją paranoidalną albo jak kto woli klasyczną dla „elit” III RP. W normalnej sytuacji politycznej i społecznej dzieje się tak, że to władza robi wszystko, aby ustawić wybory pod siebie. Jednym z narządzi sprzyjających władzy jest oczywiście brak transparentności wyborów. Im mniej możliwości zweryfikowania prawidłowości przebiegu wyborów i później liczenia głosów, tym lepiej dla władzy. Tymczasem od początku, gdy PiS wprowadzał zmiany zmierzające w kierunku pełnej transparentności, opozycja wraz z szacownym gronem „ekspertów” podnosiła larum. Dochodziło do takich absurdów, że przezroczyste urny i obecność kamer w lokalach wyborczych, zdaniem opozycyjnych przeciwników tych zmian, miały służyć fałszowaniu wyborów.

Strony