PiS



share

W tygodniku braci Karnowskich ukazał się obszerny artykuł na temat „Smoleńska”, który nie zostawia suchej nitki na komisji Macierewicza i w zasadzie całym PiS. Nie, nie pomyliłem się, na pewno chodzi o tygodnik Karnowskich i dlatego argument „Wyborcza napisała” odpada. Przeczytałem to z grubsza, bo dla mnie tam żadnych nowości nie ma, przez pięć lat PiS Smoleńsk zarżnął do końca i poza miesięcznicami oraz pomnikiem, co akurat jest dobre, nie zrobili nic. Tajemnicą poliszynela jest też to, że Kaczyński osobiście zablokował premierę filmu Stankiewicz z powodu „teorii spiskowych”. Kiedyś święty dla PiS i wielu Polaków temat odszedł do politycznego lamusa i nawet uznałbym, że tak trzeba, zresztą sam o tym pisałem, gdyby to nie była dobitna symbolika tego, co się z tą partią i jej fanatycznymi wyborcami stało.



share

Nie prowokuję i wiem, że naczelnik rządzi wszystkim i wszystkimi, ale niekoniecznie „pandemią”, o ile przyjmiemy pewne założenie, dla mnie dość naturalne. Pewnym jest, że Kaczyński jednym podpisem mógłby przerwać tę paranoję, ale to jeszcze nie znaczy, że podejmuje poszczególne decyzje. Mam nieodparte wrażenie, że to Kaczyńskiego w ogóle nie zajmuje, on żyje tym, czym żył zawsze, czyli wewnątrzpartyjną układanką, a ma teraz co układać. Znając przyzwyczajenia i pasje lidera PiS, nie bardzo chce mi się wierzyć, że całymi dniami wydzwania do Niedzielskiego i każe zamknąć szkoły w warmińsko–mazurskim albo galerie na Podhalu. Nie zwalniam Kaczyńskiego z odpowiedzialności, przeciwnie, najważniejsza decyzja z pewnością ma jednego autora, ale cała reszta to już efekt poszczególnych interesów resortowych i „eksperckich”.



share

Jest takie powiedzenie wielu mam, które odnosi się do dzieci schodzących na zła drogę: „co się z tobą człowieku stało”. Taką samą bezsilność czuję wobec partii PiS, z tą różnicą, że doskonale wiem, co się z tą partią stało. PiS zszedł do poziomu PO łamane na AWS i to, co nie tak dawno wydawało się niemożliwe, dziś jest w zasięgu ręki. Gdybym jeszcze rok temu miał wskazać na polskiej scenie politycznej ugrupowanie dające gwarancje, że marksistowskie projekty Berlina i całej Unii Europejskiej w Polsce nie przejdą, to wskazałbym na „Konfederację” i PiS. Dziś nie przecieram oczu ze zdziwienia, gdy PiS mówi o „paszporcie covidovym”, bo widzę jak to towarzystwo się zblazowało i zaprzedało wszystkie wartości, którymi wyciera sobie buzię.

Strony