Piotr Wielgucki



share

Zacznę bardzo poważanie, chociaż dla wielu właśnie ten wstęp i deklaracja powagi wydadzą się śmieszne. Do wczoraj nosiłem w sobie brzemię nie odkupionej głupoty sprzed lat. Życzliwi ludzie czasami przysyłają mi na prywatna pocztę albo zostawiają w komentarzach sympatyczne poirytowanie: „Kurak daj spokój z tym przepraszaniem za przeszłość, odrobiłeś z nawiązką, nie nudź”. Podobne komplementy mają swoją siłę, ale każdy kto ma jakiś wrzód na sumieniu doskonale wie, że prawdziwą ulgę przynosi przecięcie, nie wyciskanie. Od dwóch dni chodzę z czystym sumieniem, ulżyło mi po zabiegu z pełnym znieczuleniem, który wykonała Gazeta Wyborcza. Nie pierwszy raz jestem opinany w kaftan przez sanitariuszy ze szpitala na Czerskiej, ale w końcu jakiś praktykant sięgnął po skalpel i przeciął wrzód jednym zdaniem: „Troll nawrócony na Smoleńsk”.



share

Kolejny raz w fatalnej kondycji fizycznej i emocjonalnej zobaczyliśmy prezesa WOŚP, prezesa Złotego Melona i współmałżonka rodzinnej firmy „Mrówka Cała”. Czuję się winny cierpienia Jerzego Owsiaka, ale też uprzedzałem, że pan prezes po prostu się pomylił i to w kilku kwestiach. Jerzy Owsiak sądził, że jestem studentką albo dorastającym chłopcem, który po samym wezwaniu sądowym z art. 212 przeprosi za żywota. Potem prezes się pomylił i dalej żyje w przekonaniu, że jego magiczna siła przekazu oparta na manipulacji emocjonalnej, często przechodzącej w zgraną socjotechnikę, będzie nieśmiertelna, tymczasem zeschła jak suchar. Wreszcie największym błędem prezesa był bardzo częsty błąd ludzi zadufanych w sobie, otóż prezes potraktował swojego przeciwnika jak idiotę. Przyjdzie pan mecenas Zagajewski, dojdą media i wgnieciemy w ziemię „wariata ze Złotoryi”, powiemy mu „Pier…l się” i „będzie miał w dupę.



share

Książka, która łamie tabu – z Piotrem Wielguckim, autorem „Berka” i blogerem portalu kontrowersje.net rozmawia Mateusz Rawicz.

- Kim jest tytułowy Berek?
- Z założenia tytułowy Berek jest nikim, takim zwyczajnym nikim, czyli każdym z nas. Berek jest zwykłym chłopcem, dopiero potem żydowskim chłopcem, ale to sprawia, że zderza się w nim poczucie dumy z własnej tożsamości, z poczuciem upokorzenia wywołanym dramatycznymi okolicznościami, czyli po prostu wojną. Jego wyjątkowość polega na tym, że coś zupełnie innego słyszał w dzieciństwie niż nam wszystkim dziś się usiłuje wpoić. Berek słyszał, że świat należy do niego, że jest przedstawicielem wyjątkowego narodu, nad którym czuwa Bóg. Zanim świat wokół niego się zmienił, Berek był dzieckiem wybranym przez Boga, w takiej wychował się religii i w takich sferach. Podświadomie robił wszystko, żeby z nadanego dziedzictwa nie rezygnować.

Strony