Piotr Wielgucki



share

Ostatnie wydarzenia w USA to kolejny obraz „teraźniejszej przyszłości”, jaki nakreśliłem w swojej drugiej powieści „Pokój”. Muszę przyznać, że mam niebywałe szczęście jako autor i straszliwego pecha jako człowiek. Wizja literacka, która nigdy nie miała cech s-f, ale była rozprawą socjologiczną i metaforą zarówno obecnych czasów, jak i kierunku w jakim zmierza ludzkość, otrzymała dwa mocne potwierdzenia. Pierwszym jest „pandemia” i krocząca za nią „nowa normalność”, drugą upadek USA pogrążonych w tej samej otchłani absurdu, w jakiej tkwi postępowa Unia Europejska. Książkę napisałem w 2012 roku i dokładnie tak sobie wyobrażałem bieg zdarzeń, który teraz możemy obserwować. Prognoza socjologiczna staje się faktem, chociaż na razie mamy etap przejściowy, taką klasyczną rewolucję, ale bez przebudzenia pozostaniemy w ideologicznej malignie na zawsze.



share

Był rok 2012, gdy ukończyłem „Pokój”, swoją drugą powieść o równie wieloznacznym tytule, jak „Berek”. Złamię wszelkie reguły promocji i marketingu, ale muszę szczerze napisać, że wówczas nie byłem pewien, czy książka precyzyjnie oddaje to, co chciałem przekazać. Obawiałem się, że jest w „Pokoju” zbyt dużo nowych pomysłów i wizji, które mogą być dla Czytelników „Berka” ciężkie w odbiorze. Pisząc „Berka” dbałem o realizm, jednoczenie unikałem wielkich słów i piętrowych teorii, skupiałem się wyłącznie na opisie rzeczywistości. Forma powieści miała uwypuklać treść, dobór trzech różnych środków językowych przypisanych do poszczególnych części również temu służył. Dzięki tym zabiegom „Berek” spotkał się z bardzo dobrym odbiorem, naprawdę spodobał się Czytelnikom i to zawsze jest radość dla autora, ale i troska przy pisaniu kolejnej książki.



share

Kiedyś dojdzie do tragedii, kiedyś ofiarą Owsiaka będzie nie Piotr Wielgucki, Krystyna Pawłowicz, czy Patryk Jaki, ale Dariusz Nowak z Gliwic lub Marysia Kowalska z LO w Pułtusku i po prostu ktoś nie wytrzyma. Kto nie przeszedł przez to, co Owsiak i jego fanatycy potrafią urządzić swojej ofierze, ten nigdy nie zrozumie, że obraz pajacującego 65-letniego dziadka udającego nastolatka, nie ma nic wspólnego z prawdziwym Owsiakiem – bezwzględnym socjopatą. Przez te wszystkie lata napisałem już wszystko, nie będę się powtarzał i tak nikt tego nie przeczyta z uwagą, a i mnie się cofa na samą myśl, że miałbym kolejny raz wymieniać sygnatury spraw i „wypowiedzi” Owsiaka. Napiszę coś innego.

Strony