pedofilia



share

Nie popełniłem błędu stylistycznego w tytule, to taki zabieg łączący smutne zjawiska. Cyrk odstawiony przez Iwonę Hartwich, popularną „Chorwację”, trwał znacznie dłużej niż wygłupy ciała pedagogicznego. Jednak obie te akcje łączy jedno, po jakimś czasie ludziom się zaczyna przelewać do tego stopnia, że zapominają o Bożym świecie. Pewnie nie jest to powód do dumy, ale inaczej niż szczerze pisać nie potrafię i muszę się do czegoś przyznać. W pewnym momencie nie widziałem w Kubuniu i Adrianie „bez butów”, niepełnosprawnych, zagubionych chłopców, ale dwóch cynicznych cwaniaków, na obraz i podobieństwo swoich matek.



share

W sprawie pedofilii w Kościele wypowiadałem się wiele razy i za każdym razem powtarzałem to samo – wypalić żelazem, posypać wapnem. Minęło jednak trochę czasu od premiery filmu Sekielskiego, a co ważniejsze pojawiło się sporo interesujących faktów, co zmusza do zadania kilku ważnych pytań. Dla porządku przypomnę istotne fakty dotyczące kariery Sekielskiego.



share

Dwie sprawy i bardzo proszę, aby obie traktować niezwykle poważnie, a pierwszą nawet bardziej, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do tragedii. Pedofilia w Kościele jest faktem, co więcej na tyle bulwersującym, z powodu wieloletniego ukrywania śmiertelnego grzechu i bezkarności pedofilów, że ten temat nie jest domeną lewaków. Od lat chwalę się swoim prowincjonalnym pochodzeniem i zapewniam, że Józefowa z końca wsi, która robi za lidera kółka różańcowego, może na plebanii się nie odezwie, ale przy sklepie i na przystanku, „gada na księdza” jak wszyscy we wsi.

Strony