partia



share

Życie składa się z przypominania. Od dziecka słyszymy, prawie codziennie, umyj ręce, umyj zęby, pościel łóżko, co było zadane szkole, nie baw się zapałkami, mów prawdę, bądź grzeczny, jak dorośniesz, to zrozumiesz. Niby wszystkie dzieci znają te mantry na pamięć i za każdym razem poirytowane odpowiadają: „oj mamo” albo „dobra, dobra”, ale zawsze przychodzi taki dzień, w którym okazuje się, że Mamy miały rację. W duchu nowoczesności i postępu trzeba dodać, że Ojcowie też mają swoje racje i zasługi.



share

Zgodnie z zasadą, że nie da się udawać albo nie widzieć, co się dzieje, jestem zmuszony wrócić do tematu, który nie schodzi z medialnych czołówek. Mamy tu do czynienia z istnym paradoksem. Z jednej strony, nawet GW i lewackie portale uznają widowisko za słabe i dają do zrozumienia protestującym, że pora skończyć. Z drugiej strony jak z każdą spiralą, sprawy się nakręcają samoistnie. Dawno nie było tak, aby „liberalne” media powoływały się na „hejterów” i źródła szkodzące ideologii. W przypadku liderki protestujących, tak się właśnie stało. Ujawnienie, że niepełnosprawny Kuba Hartwich wraz ze swoją mamą kłamał w żywe oczy, jeśli chodzi o swoje zatrudnienie, zostało powielone we wszystkich największych portalach.



share

Najnowszy pomysł Gowina, aby z kanapy Polska Razem, czy jak to się tam nazywa, zrezygnować i budować nową partię, jest doskonałą ilustracją porzekadła o przelewaniu z próżnego w puste. Wszystko tutaj krzyczy, że rozkręcanie tak jałowego przedsięwzięcia nie ma najmniejszego sensu, takiego zwykłego, ludzkiego i politycznego też, ale to nie do końca prawda. W tym szaleństwie jest metoda, którą Gowin opanował dość dobrze, a mianowicie robienie szumu wokół własnej osoby. Cóż innego pozostało liderowi kanapy, który ostatnimi czasy popełnił fatalne błędy polityczne i dziś musi za nie płacić?

Strony