paranoje



share

Ruszają mistrzostwa świata w piłce nożnej i w rodzinach zapanuje konsensus, mężowie będą bić rekordy w piciu piwa, żony po północy zasiądą przy telewizorach, żeby obejrzeć powtórki ulubionych seriali. Takie stereotypy na wstępie, pokazują, że zaczyna się też sezon ogórkowy i jeśli coś nie wybuchnie, ktoś nie pokaże majtek albo nie klepnie celebrytki po tyłku, to tematu nie będzie. Kibicujmy, odpoczywajmy, od mediów przede wszystkim, ale jednak pamiętajmy o paranojach, które odwracają naturalny porządek rzeczy, bardzo często niesłusznie nazywany stereotypem.



share

Na początek mały rys z historii współczesnej. Grzegorz Schetyna i Kosiniak-Kamysz w niemieckiej ambasadzie spotkali się z kanclerz Merkel i to w czasie oficjalnej wizyty. Miało to być rzekomo spotkanie z opozycją, ale wezwania do ambasady, pieszczotliwe nazwanego zaproszeniem, nie dostał nikt z partii Kukiz’15 i co jeszcze bardziej dziwne, nikt z partii Nowoczesna. Krótki test. Ile redakcji gazetowych, internetowych, telewizyjnych i radiowych postawiło pytanie „W jakim charakterze Schetyna i Kosiniak-Kamysz spotkali się z Merkel i czy to nie osłabia pozycji premiera i prezydenta Polski w trakcie negocjacji z EU?”. Czegoś podobnego nie słyszałem nawet w „Wiadomościach”, które niestety od topornej propagandy nie stronią.



share

Leżą przede mną wydruki stenogramów z ostatnich chwil prezydenckiego Tupolewa. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie. Zebrane głosy z kokpicie samolotu. Słowa, komendy, informacje, przekleństwa, żarty. Wszystko.

Pomijam sam fakt wczorajszych ustyskiwań internetowego oszołomstwa, że świat bardzo długo nie ujrzy tych stenogramów, a rząd będzie robił wszystko, aby ich nie opublikować. Nie minęło nawet 12 godzin a materiał ujrzał światło dzienne. Świadczy to wyłącznie o dość postępującym skretynieniu społeczeństwa, tego oczekującego rzeczy niewydarzonych. Spodziewali się faktów, którymi żyli i byli dość mocno napędzani przez pewne środowiska dziennikarskie mające równie mocno pod deklem jak sami wymienieni, którzy to żurnaliści ze sił wszystkich starali się przypodobać konkretnym osobom (tylko osobom?). Było – minęło.