Paranoja



share

Propozycja wcale nie jest przewrotna, wcześniejsze wybory rozwiązałyby wiele problemów naraz. W pierwszym rzędzie politycy, którzy dla władzy sprzedadzą własną matkę, zdjęliby maski i rękawiczki i zaczęliby się obcałowywać z tłumem. W mediach natychmiast zniknąłby dramatyczne komentarze dotyczące zgonów i przypadków, eksperci „pandemiczni” zajęliby się w końcu leczeniem, a nie produkowaniem bredni w telewizjach i na portalach internetowych. Wreszcie cały ten polityczny bałagancały ten polityczny bałagan, w którym sypie się wszystko dookoła i koalicja i opozycja zostałby co najmniej przegrupowany. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że lepszej recepty na powrót do normalności nie widzę i gorąco się o to pomodlę, bo chociaż jestem ateistą to pacierza nie zapomniałem.



share

Na początek pocieszenia dla tych, którzy ze wszech miar słusznie uważają, że to był wyjątkowo parszywy rok i dzięki Bogu już się kończy. Pewnie nie przebiję wszystkich, ale część nieszczęśliwych może się chociaż na chwilę uśmiechnąć, że nie ma gorzej. W 2020 roku pożegnałem Dziadka, który był dla mnie jak ojciec. Odszedł też szwagier, niemal mój rówieśnik, a sam dostałem ostrego zapalenia zatok i nie mogę z tego wyjść żadnym sposobem, tyle z życia prywatnego. W życiu zawodowym dwa razy usunięto mi konto na portalu Twitter, w ostatnim dniu roku YouTube usunął film o „100% bezpiecznej szczepionce”. Mam cztery procesy karne, z reguły jako oskarżyciel, do tego parę spraw w prokuraturze.



share

Od samego początku, praktycznie od pierwszej minuty, gdy ogłoszono światową paranoję, pojawił się cały pakiet szantaży emocjonalnych, klasycznych dla mowy propagandowej. Rzadko słyszało się argumenty stricte naukowe, przede wszystkim dlatego, że o modnym wirusie tak naprawdę naukowcy niewiele wiedzą. Rzeczową i racjonalną diagnozę zjawiska, które z pandemią ma tyle wspólnego, co piszący e słowa z 14-letnią anorektyczką, zastąpił bełkotliwy i sztubacki zbiór wymuszonych deklaracji: „jak mnie kochasz, to mi udowodnij”. Nagle obudziliśmy się nie tyle w nowej rzeczywistości, bo wszystkie te prymitywne narzędzia są doskonale znane od lat, ale skala przerosła wszystkie pesymistyczne przewidywania. W „szczycie” pandemii morderstwem było wyjście na spacer do lasu i takim samym ludobójstwem spędzenie Świąt z najbliższą rodziną.

Strony