papież



share

Wielokrotnie płaciłem cenę za szczerość graniczącą z bezczelnością i znów pakuję język między drzwi i futrynę. Powiem najszczerszą prawdę. Mnie kanonizacja Karola Wojtyły nie wzrusza, nie jest dla mnie przeżyciem mistycznym, nie czuję odświętnej atmosfery i zgrzeszyłbym śmiertelnie koniunkturalnym kabotyństwem przyłączając się do rozmaitych Czesławów, którzy nagle zaczęli śpiewać Papieżowi. Niedzielna uroczystość w sensie duchowym będzie dla mnie kompletnie obojętna, ale Święty Karol Wojtyła to, przepraszam za wyrażenie, taka armata, jakiej w Polsce potrzebujemy. Nikt tak nie zagłusza herezji wszelkiej maści demiurgów „nowoczesności”, nieuków, nierobów, pozerów, jak Jan Paweł II i dlatego bez sztucznych wzruszeń i fałszywych modłów patrzę na Papieża z pozycji uszczęśliwionego racjonalisty. Modlić się nie będę i jednocześnie padam na kolana, bo to był człowiek, który idealnie sprawował swoją posługę, ściśle trzymając się „regulaminu”.



share

Tak wygląda 266 papież, Jorge Mario Bergoglio, który przybrał imię Franciszek. Jak widać nie jest pierwszym czarnym papieżem, nie jest pierwszą kobietą papieżem i do tego jest Jezuitą. Prawdopodobnie rozpocznie się długi czas żałoby w środowiskach postępowych, tak czynnie i wręcz gorliwie uczestniczących w konklawe. Siedemdziesięciosześcioletni biskup Rzymu rozpoczyna swój pontyfikat i od razu daje surową lekcję ateistom, zaczynając ode mnie. Byłem przekonany, że w XXI wieku nic się przed służbami medialnymi nie ukryje – papież również, ale siła wyższa sprawiła, że palnąłem faworytem Scolą niemiłosiernie. Pokornie padam na kolana i obiecuję się zastanowić na swoim chłodnym racjonalizmem. W ramach pokuty powołuję się na biblię lemingów i przedstawiam sylwetkę nowego papieża.



share

Kto zna życie ten wie, że brak sympatii dla poniedziałków ma swoje gruntowne, duchowe i fizjologiczne uzasadnienie, w związku z tym człowiek gruntownie uzasadniony ma prawo i obowiązek odpocząć. Niestety nie da się, od poniedziałku orka i jak zwykle na ugorze, stąd tez pozwoliłem sobie na takie, a nie inne zaanonsowanie felietonu. Odwiedzam regularnie rozmaite portale, głównie te wraże, bo tam się można dowiedzieć prawdy, tylko trzeba czytać między wierszami i w lustrzanym odbiciu. Ledwie wstałem, oczy przetarłem i co „paczę”? Papież puszcza bąki i z tej przyczyny stadko krytyków zabrało się za fachowe analizowanie polskiego „stand-up’u”. Pierdzący papież oczywiście mnie nie rozbawił, chociaż chyba niepotrzebnie używam oczywistości, bo jak czytam są tacy koneserzy, których pierdzenie tej rangi śmieszy. Ciekawie rozkładają się ludzkie gusta, reakcje i jeszcze ciekawiej uzasadnienia.

Strony