państwo



share

Internet kocha takie historie, jak ta z udziałem Andrzeja Dudy i ruskich hakerów, którzy mają na koncie kilka podobnych akcji, ale na wyższym światowym szczeblu. Prezydent Francji, premier Wielkiej Brytanii, minister USA i grupa ambasadorów USA, wszyscy rozmawiali z „komikami”, co w konsekwencji prowadzi do ulubionego wniosku domorosłych publicystów o „państwie z dykty”. Zaraz po popularnym stwierdzeniu pojawia się popularne pytanie: „Gdzie były służby?”. Spośród wyżej wymienionych krajów, USA są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o profesjonalizm i zaawansowanie technologiczne służb, z nimi może się równać tylko Rosja i Izrael, bo Chiny intensywnie gonią, ale jeszcze trochę im brakuje. Z kolei wywiad i kontrwywiad brytyjski, to od dawna numer dwa w Europie, po KGB i GRU. Gdzie były te służby, przy znacznie gorszych wpadkach?



share

Nie wiem za co się chwycić i od czego zacząć, tym bardziej, że początku chyba sam Kaczyński nie pamięta. Gdyby pamiętał, to dziś bez żadnych ceregieli realizowałby swój projekt z ustawą „kopertową”, od której zaczęło się całe nieszczęście. W obecnym stanie prawnym, o ile można to tak nazwać, nic poza konstytucją, nie stoi na przeszkodzie, aby marszałek Witek przełożyła termin wyborów nie czekając na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W następnym kroku minister Sasin powinien wydrukować zestawy wyborcze i 17 lub 23 maja wyborcy wysyłają te pocztówki w ramach czegoś, co się dowcipnie nazywa wyborami. Tak to w tej chwili wygląda, ale zdaje się, że plan na dziś jest już nie aktualny, chociaż do wieczora jeszcze daleko.



share

Pytania są od tyle zasadne, że Aleksandrów Kujawski rządzi się zupełnie innymi prawami, niż prawo przygotowywane przez partię rządzącą. W Aleksandrowie Kujawskim odbyły się normalne wybory na burmistrza miasta, o ile nie liczyć tego, że komisja siedziała w przyłbicach i maseczkach, a wyborcy musieli w trakcie głosowania zachować podobne „środki ostrożności. Prawa strona Internetu natychmiast rzuciła się na tę sensację i masowo zaczęła placem pokazywać, że jednak można. Sęk i cała śmieszność w tym, że zdecydowana większość podekscytowanych to ci sami, którzy donosili na sąsiadów, zabraniali wyjazdów na Święta do rodzin i biegania po lesie. No, ale kto by się przejmował czymś takim jak logika, przyzwoitość i myślenie, gdy chodzi o politykę.

Strony