panika



share

Kampania wyborcza jest równie męcząca, jak trawienie niezliczonej ilości analiz, ale taki to urok politycznej zgadywanki. Chętnie i od zaraz zamieniłbym wszelkie spekulacje, które rzekomo są taka atrakcją łatwą do sprzedaży, na twarde dane pozwalające sensownie ocenić, co w trawie piszczy. O zakazanych tabelach, wykresach i informacjach można sobie pomarzyć, one istnieją, ale są w rękach kreatorów rzeczywistości. Co konkretnie mam na myśli? Nie, nie plany ataku nuklearnego ze strony Związku Radzieckiego, ani sprzedaż akcji przez główne banki należące do „Indian”. Zadowoliłbym się porządnymi badaniami socjologicznymi, przeprowadzonymi według sztuki i nauki, a nie zamówienia. Nie dla psa kiełbasa, tylko władza i być może największa partia opozycyjna dysponuje podobnym skarbem, z tym, że proporcje w jakości i ilości z całą pewnością przemawiają na rzecz władzy.



share

Zupełnie nie mam nic do napisania o technicznej wartości analizy Profesora Cieszewskiego, tak na chłopski rozum układam sobie te piksele i wiem w czym rzecz, ale nie mam najmniejszego zamiaru błaźnić się jak nowozatrudniony „ekspert”, prof. Ford Prefect. Znam się natomiast i to bardzo dobrze na komunikacji społecznej i tutaj sprawy wyglądają bardzo ciekawie. Sięgnijmy pamięcią do niedawnej awantury wokół zdjęć Zespołu Macierewicza i Zespołu Laska, ten ostatni na symulację ukraińskiego blogera odpowiedział tak skadrowanym kawałkiem skrzydła, żeby było widać, że nic nie widać. Przy ujawnieniu „tajnych” zdjęć Zespół Laska i NPW narazili się na kolejne zarzuty manipulacji i żonglowania danymi, które udostępniają komórkom współpracującym z rządem i odmawiają dostępu rodzinom. Stawka dość duża, może nie gra na krawędzi, ale sporo wysiłku włożonego, żeby pokazać w telewizji odpowiednie obrazki i skompromitować wszystkich wątpiących w raport Millera.



share

Chyba mam jakieś dewiacje niekoniecznie związane z tytułowym biznesem, ale przejawiam skłonności do masochizmu intelektualnego. Ciekawy temat takie porno i co najciekawsze należy do tematów katarynek. Wystarczy pokręcić korbą i się samo gra. Porno wchodzi w skład niezawodnych i nieśmiertelnych wypełniaczy nudy. Gdy nie ma o czym pisać i mówić, nikt nie zginął w pociągu lub samolocie, poseł nie napisał na „tłicie” czegoś przeciw pedałom, to się wyjmuje z szuflady jeden element w dostępnym pakiecie: aborcja, In vitro, marihuana, krzyż, no i trochę zapomniane porno. Dzięki brytyjskiemu premierowi porno się przypomniało i trafiło do telewizyjnego studia, gdzie wypowiadają się fachowcy od tematu. Tak jak istnieje żelazny pakiet tematów, tak też istnieje żelazny pakiet „argumentów”. Po kolei. Marihuana. Wódka bardziej szkodzi i jest legalna, a marihuana nie. In vitro. Tysiące ludzi dzięki tej metodzie może mieć dzieci, walczymy z niżem demograficznym. Aborcja.

Strony