pandemia



share

Wyczekiwanie na rewolucyjnego Godota ma swój groteskowy wymiar, wystarczy sięgnąć do archiwów wypowiedzi, nie wyłączając moich felietonów, aby wiedzieć, że nie wszystko wygląda tak, jak się w analizach przedstawiało. Jakie warunki muszą być spełnione, żeby ludzie powiedzieli dość? Wiele czynników ma na to wpływ, czasami całkowicie irracjonalnych, gdy się popatrzy na światowe protesty, na przykład w USA poszła fala po śmierci jednego czarnoskórego bandziora. Istnieją jednak pewne generalia, które są uniwersalne rewolucyjnie. Wskazałbym na trzy podstawowe: emocje wywołane działaniem władzy, brak środków do życia, impuls. Na jakim etapie jesteśmy w tej chwili? W mojej ocenie na pierwszym i to tak w połowie, no może „większej połowie”.



share

Nie wierzę w żadną rewolucję, wyjście na ulice i „zrobienie z nimi porządku”. Jeśli dojdzie do takich akcji, to z udziałem tych samych, co zawsze. Oszołomy pod różnymi i znanymi szyldami „wściekłe macice”, „Agrounia”, „STOP NOP”. Może od czasu do czasu jakiś restaurator albo hotelarz zrobi coś podobnego, ale na skalę kilkudziesięciu osób. W Polsce, wbrew temu coś się bezmyślnie powtarza, nie ma wielkich tradycji rewolucyjnych. Protesty za komuny zawsze wiązały się z tym, że nie było co do gara włożyć, innymi słowy walczono o socjalizm z ludzką twarzą. Garstka ludzi naprawdę chciała obalenia komuny, masy pracujące miast i wsi walczyły o ceny masła, chleba i trzynastą pensję.



share

Wśród „prawych” istnieje specjalna grupa szturmowa, która śledzi „ruskich agentów” i byłaby to najbardziej zabawna grupa, gdyby nie „prawi” wyznawcy „pandemii”. Jak nie trudno się domyślić z połączenia tych dwóch grupa dopiero może wyjść prawdziwa komedia i wyszła. Zanim się z „prawych” szczerze uśmieję, to napiszę jedno poważne zadanie. Nie mam żadnych wątpliwości, że w Polsce działa radziecka agentura, nie mam też wątpliwości, że w Polsce funkcjonują politycy zakochani w Putinie i jest ich niemało w „Konfederacji”, tyle prawdy i powagi, dalej jest tylko śmiesznie.

Strony