pandemia



share

Działania PiS w sprawie „pandemii” przybrały formę groteski, głupi tego nie widzi. Do tej pory były tak, że PiS w obszarze działań politycznych rozgrywał „pandemię” prawie bezbłędnie. Najbardziej dobitnym przykładem na polityczną skuteczność jest pełna kompromitacja kandydatki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Zarówno sama kandydatka, jak i całe POKO na „pandemii”, o którą się tak mocna modlili, przegrali wszystko i tak bardzo się ośmieszyli, że nawet zaplecze medialne zaczęło rwać włosy z głowy i krytykować otwartym tekstem. No i właśnie, ośmieszyli, jak powiadają komentatorzy polityczni: „słowo klucz”. Polityka mogą zabić dwie rzeczy: gazeta i ludzki śmiech. Jeśli chodzi o gazety to PiS jest prawdziwym hegemonem, uodpornił się, natomiast gdy elektorat PiS zaczyna się śmiać i pukać w czoło, to głośniejszego alarmu już nie będzie.



share

Procesy społeczne w czasach „pandemii” stanęły na głowie, z jednej strony nie jest to nic nowego, znamy przecież człowieka i ludzkość na tyle, aby się nie czuć zaskoczonym. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć całkowicie nowych zjawisk i tutaj zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwa się reakcja Kościoła, a właściwie jej brak. Nigdy w historii Polski nie zdarzyło się tak, aby Kościół opuścił wiernych i to praktycznie w każdym wymiarze. Same kościoły przestały pełnić funkcje, jakie pełniły od lat. Nikomu nie trzeba przypominać, że w czasach wojen, rozbiorów, komunizmu i stanu wojennego, jedynymi niezawodnymi enklawami wolności, pocieszenia i polskości, były kościoły.



share

Jako człowiek stojący samotnie naprzeciw rozjuszonego emocjami tłumu, który każdego dnia połyka nieprawdopodobne brednie i nie przyjmuje żadnych argumentów, mogę z dużą precyzją wskazać na skalę zjawiska. Precyzyjnie, czyli z podaniem nazwisk konkretnych ludzi, którzy na co dzień zachowują się normalnie, ale w czasach „pandemii” kompletnie zgłupieli lub realizują linię redakcyjną. Poprzestanę jednak na stwierdzeniu ogólnym, co zresztą potwierdzają badanie sondażowe, jakie one by nie były. 70% wyborców nie chce wyborów w terminie i w te nastroje społeczne nie tyle wierzę, co je po prostu dzień w dzień widzę.

Strony