pandemia



share

Podparłem się jedną z ulubionych fraz wszelkiej maści socjologów i innych ekspertów z dziennikarzami. Przepraszam najmocniej za ten pedagogiczny ton, którego szczerze nienawidzę, bo jest to forma „upupiania”, jak pisał Gombrowicz, jednak zrobiłem to z premedytacją, aby zwrócić uwagę na parę rzeczy naraz. Zakopane rzeczywiście uczy i znów się podeprę frazeologią medialno-polityczną, najbardziej uczy pokory i ostrzega, że pycha kroczy przed upadkiem. Na pytanie kogo uczy, odpowiedź nie jest tak oczywista, jakby sobie władza i opłacani przez korporacje „społeczni nauczyciele” życzyli.



share

Pięć, dziesięć lata temu wojnę informatyczną łamaną na informacyjną uważałem za fantastykę i wydumane teorie, które miały dostarczyć sensacji, a tym samym poczytności i oglądalności. Dziś nie uważam, ale stwierdzam, że wojna konwencjonalna jest zbędna, jeśli nie mówimy o jakiejś partyzantce i bitwach kacyków aspirujących do stanowiska wodza. Szczególnie ostatni rok pokazał, że da się prowadzić wojnę światową, czy jak kto woli globalną, przy pomocy klawiatury podłączonej do procesora. Przez wiele miesięcy powstała niezliczona ilość tekstów i wypowiedzi, usiłujących wyjaśnić o co chodzi w tej całej mistyfikacji „pandemicznej” i czemu to ostatecznie ma służyć. Byłem w tej grupie, ale pokornie pisałem, że do końca nie wiem, kto i po co wyprodukował tę gigantyczną inżynierię społeczną.



share

Posługując się swoją tradycyjną i nudną metodą, która niewielu interesuje, sięgnąłem do przepisów, które wywołały tak kabaretowe zachowania mediów, jakich tylko po mediach spodziewać się można. Korzystając z innej tradycji i metody, na starcie narobię sobie też wrogów krótkim stwierdzeniem, że podatki nie są złem, ale koniecznością pozwalającą na budowanie normalnego państwa. Podatków się nie płaci albo można podatki obejść w największych republikach bananowych, natomiast nie ma na świecie poważnego państwa, nie wspominając o potęgach gospodarczych, gdzie podatki nie istnieją, czy też są symboliczne. Głównym problemem w Polsce nie są podatki, tylko przepisy, które są idiotyczne i zmieniane, co i rusz, odrębna tragedia to piekło jakie urządziło „państwo polskie” ciężko pracującym ludziom, w ramach „pandemii”.

Strony