pandemia



share

Ostatnie wydarzenia w USA to kolejny obraz „teraźniejszej przyszłości”, jaki nakreśliłem w swojej drugiej powieści „Pokój”. Muszę przyznać, że mam niebywałe szczęście jako autor i straszliwego pecha jako człowiek. Wizja literacka, która nigdy nie miała cech s-f, ale była rozprawą socjologiczną i metaforą zarówno obecnych czasów, jak i kierunku w jakim zmierza ludzkość, otrzymała dwa mocne potwierdzenia. Pierwszym jest „pandemia” i krocząca za nią „nowa normalność”, drugą upadek USA pogrążonych w tej samej otchłani absurdu, w jakiej tkwi postępowa Unia Europejska. Książkę napisałem w 2012 roku i dokładnie tak sobie wyobrażałem bieg zdarzeń, który teraz możemy obserwować. Prognoza socjologiczna staje się faktem, chociaż na razie mamy etap przejściowy, taką klasyczną rewolucję, ale bez przebudzenia pozostaniemy w ideologicznej malignie na zawsze.



share

Po trzymiesięcznym tandetnym przedstawieniu, którego tytułowym bohaterem była „pandemia”, każdy intelektualnie sprawny człowiek musi dostrzegać absurdy tej inscenizacji. Nie pamiętam ile razy prostowałem głupstwa, jakie powielano na mój temat w związku z „pandemią”, ale dla pewności sprostuję raz jeszcze. Nigdy nie twierdziłem, że wirusa nie ma, od zawsze powtarzam, że mamy do czynienia z pospolitą infekcją, charakterystyczną dla sezonu grypowego, którą podłączono do mediów i Internatu. Tak narodził się „demon”, śmiercionośne i w 90% bezobjawowe „chorowanie”. Pewne rzeczy się ułożyły, emocje znacznie przycichły, dlatego warto raz jeszcze przypomnieć podstawowe fakty i mechanizmy ogłupiania mas, bo większość z nich w natłoku codziennych rewelacji po prostu przepadła.



share

Zachowania stadne, jak sama nazwa wskazuje, są stadne i jeśli tylko przewodnikowi stada uda się przekazać obowiązujący slogan, to w odzewie usłyszymy jedno wielkie beczenie. Takich sloganów powstało już sporo i od uporządkowania tego bałaganu chciałbym zacząć. Mam wrażenie, że pisałem o tym parę razy, ale ciągle czytam te same niedorzeczne komentarze o dramatycznych spadkach notowań Andrzeja Dudy i spektakularnym wzroście notowań Rafała Trzaskowskiego. Banalne rozwiązanie tej zagadki jest takie, że nie ma żadnej zagadki. Notowania kandydatów PiS i PO wróciły do stanu sprzed „pandemii”, a właściwie można powiedzieć, że obaj kandydaci zaliczyli lekkie spadki, na poziomie błędu statystycznego.

Strony