Pamięć



share

Przyznam się, że w ogóle chciałem pominąć temat Powstania Warszawskiego, z tego powodu, że od lat nie da się niczego nowego przeczytać i napisać chyba też. Stanowiska, najczęściej radykalne, są doskonale znane, „gdybologia” mnie zwyczajnie nudzi i nie widzę miejsca dla siebie. Poza tym jest mi o tyle trudno i głupio wychodzić z kategorycznymi ocenami, bo sam pisałem niesamowite bzdury i biegałem od krawężnika do krawężnika, od zbrodni AK na cywilach, po „polskie Termopile”. Dziś mógłbym sobie dać spokój z klepaniem w klawiaturę, które niczego nie zmieni, a i o profanację może się ocierać.



share

Ulubione argumenty marksistowskich relatywistów znam na pamięć i jednym z takich argumentów jest „patrzenie w przyszłość”. Od pierwszego dnia po ubiciu interesu przy Okrągłym Stole, rozpoczęła się kampania forsująca cenzurę prewencyjną. Wszyscy dookoła, którzy zajmowali się przeszłością, czyli na przykład zbrodniami esbeckimi, byli „styropianami”, niemodnymi oszołomami, w końcu ludźmi kierowanymi „zoologiczną nienawiścią”. Taki sposób zamykania ust miał swoje oczywiste podstawy, chodziło o to, żeby wszyscy komunistyczni zbrodniarze i oligarchowie mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości i założyć garnitury europejskich demokratów.



share

Felieton dedykuje wszystkim obserwatorom polityki i sobie również, ku pamięci i przestrodze. Zanim się wygłosi internetowe prawdy wiary objawionej, jak to w polityce nie liczą się emocje, tylko konkrety, trzeba sobie zrobić rachunek sumienia z ostatnich dni. No to zaczynamy. Przy całym szacunku i sympatii dla Beaty Szydło, do podręczników na pierwsze strony raczej nie trafi, a życie polityczne jest na tyle brutalne i bezwzględne, że dzisiejsi zagorzali zwolennicy Premier, za parę lat nie będę w stanie powiedzieć, w jakim czasie pełniła funkcję i dlaczego musiała odejść. Jednak to właśnie ten, co tu ukrywać, jeden z 1000 epizodów w skali polskiej polityki, bez reszty zajął wyborców, media i polityków.

Strony