opozycja



share

Nie widzę, nie słyszę, nie czuje, tyle mam do powiedzenia w kwestii kampanii wyborczej prowadzonej przez opozycyjne partie i formacje „antysystemowe”. Przyglądam się intensywnie polskiej polityce od kilkunastu lat i opisuję, jak umiem, przez cały ten czas. Na podstawie tak bogatego doświadczenia z czystym sumieniem mogę powiedzieć jedno. Nie pamiętam bardziej spokojnej kampanii wyborczej, powiem więcej, gdybym nie wiedział, że taka kampania się toczy, to opisałbym obecny stan rzeczy jako sezon ogórkowy w polityce.



share

Prochu na konwencjach politycznych się nie wymyśli, zawsze i wszędzie muszą być wykorzystane stałe fragmenty gry i pod tym względem PiS prochu nie wymyślił. Był hymn, ale jaki! Było podsumowanie dotychczasowych osiągnięć z całym pakietem spotów, co nieszczególnie przykuwa uwagę, natomiast pomysł z wystąpieniem polskiej normalnej rodziny, z tatą, mamą i gromadką dzieci idealnie trafia w emocje i symbolikę. Przy tym „amerykańska” oprawa, dbałość o szczegóły formy, której nie wolno lekceważyć. Polityka jest grą na emocjach, zawsze tak było począwszy od rzymskiego „chleba i igrzysk”, a właściwie trzeba sięgnąć jeszcze dalej.



share

Nie ma żadnego przypadku w tym, że w czasie pierwszych rządów PiS głównych orężem walki politycznej było szyderstwo, to wówczas powstały wszystkie toporne „dowcipy” o prezesie, który mieszka z kotem, nie ma konta i prawa jazdy. W tym samym czasie ukuły się takie terminy jak: „kaczyzm” i „mohery”. No i jeszcze jedna bardzo ważna informacja, gdy PiS tworzył koalicyjny rząd, Internet należał do „Młodych wykształconych z wielkich miast”, choćby z tego powodu, że był ciągle towarem luksusowym. Oczywiście główny ton szyderstwa nadawały media korzystające z całej armii gwiazd, które robiły szum wokół siebie na kolejnych głupich wypowiedziach i happeningach.

Strony