opozycja



share

Złośliwi powiedzą, że po takiej kompromitacji jak przegłosowanie w mękach kompletnego bubla legislacyjnego, którym była ustawa „kopertowa”, prawie każde działanie można uznać za wybitne. Niby tak, ale nie o złośliwość chodzi, tylko o rzeczową ocenę, przynajmniej taki stawiam sobie cel. Od początku było jasne, że w warunkach „pandemicznych” i ostrego sporu politycznego na zewnątrz i wewnątrz obozu rządzącego, nie przejdzie żaden projekt, który ma poparcie wyliczone co do jednego posła. Gdyby nawet taki projekt przeszedł narobiłby większego bałaganu i krzywdy obecnemu prezydentowi, niż brak jakichkolwiek działań.



share

W tych zwariowanych czasach muszę się bardzo sprężać, aby napisać komentarz polityczny, jakoś mi się nie chce, jak mawiał Franz Maurer. Coś jednak robić trzeba, żeby do końca nie zwariować w kolejce do lasu, a co innego może robić publicysta polityczny niż pisać polityczne teksty? Dziś jest trochę łatwiej o motywację, postarała się o to najbardziej egzotyczna para od czasów LiS. Kto jeszcze pamięta tę formację polityczną, która powstała po upadku rządu Jarosława Kaczyńskiego? Podpowiem, chodzi o Romana Giertycha z ówczesnej partii LPR i śp. Andrzeja Leppera z „Samoobrony”. Ci dwaj wybitni mężowie stanu mieli mniej więcej takie same pomysły na zorganizowanie polskiej sceny politycznej, jak Gowin z Budką zaprezentowali przed paroma godzinami.



share

Jeszcze przed wywiadem Jarosław Kaczyńskiego z Krzysztofem Ziemcem, pozwoliłem sobie na spisanie „spiskowej teorii dziejów” i poinformowałem świat, że lider PiS ostentacyjne pokazuje, co myśli o „pandemii”. Cały „spisek” oparłem na wyjściu do kościoła, co normalnie nie byłoby niczym nadzwyczajnym, ale tym czynem Jarosław Kaczyński wzbudził ożywione reakcje komentatorów. Wszyscy siedzieli w domach, Kościół udzielił dyspensy, w związku z szalejącą „pandemią”, a blisko siedemdziesięcioletni polityk z grupy największego ryzyka naraża siebie i innych na śmiertelne niebezpieczeństwa. Ten jeden incydent dla wielu był słabą podstawą do budowania tak dalekosiężnych wniosków, ale po wywiadzie mamy całą serię przesłanek, wręcz potwierdzeń „spiskowej teorii”.

Strony