Oni



share

Chyba nikt nie ma wątpliwości o jakich „onych” chodzi, ale dla pewności potwierdzę, że o wszystkich beneficjentów III RP, czyli komunę właściwą, postkomunę, esbecję i ich współpracowników, a także obrońców. Słynne słowa Jarosława Kaczyńskiego wywołały wielkie oburzenie, przyznam, że do wczoraj też miałem niewielkie rozterki, czy to aby nie przesada z tym ZOMO, w końcu faktem jest, że mimo wszystko wielu po stronie „onych” dostało pałą bojową po grzbiecie. Jak wspomniałem niewielkie to były rozterki, ale dziś już nie mam żadnych. Z tezami Kaczyńskiego jest tak, że najpierw pojawia się oburzenie lub zdziwienie, niekiedy apele o dyplomację, a na końcu rozsądni ludzie mają tylko jedno do powiedzenia: „Znów miał rację”.



share

Gdy zaczynałem swoje starcie z Jerzym O. ludzie pukali się w czoło, grzebali mnie żywcem i przewidywali, że w sądzie najdroższe kancelarie wraz z osobowością „Jurka” wbiją mnie w glebę. Od początku odpowiadałem, że będzie zupełnie inaczej i tak się stało. Mam zatem pełne podstawy do kolejnego stwierdzenia. Proszę przestać marudzić, kulić się w sobie, czy też sztucznie sobie dodawać odwagi. Jesteśmy świadkami doskonałej zabawy, Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda z uśmiechem na ustach dobijają i grzebią komunę i jest rzeczą naturalną, że komuna biega po stole szukając słoika. To wszystko są tanie gierki psychologiczne, łatwe do rozszyfrowania. Oni nie straszą, oni się przeraźliwie boją, identycznie zaczynał i kończy „Jurek”. Jeszcze trzy, cztery miesiące będziemy świadkami żenady, ale po pierwsze, tutaj nie ma żadnego porównania do lat 2005-2007, gdy histeria była 1000 razy większa i możliwości żywego trupa również.



share

Na własne oczy nie widziałem, na własne uszy nie słyszałem, ale dochodzą do mnie sygnały, że Antoni Macierewicz cieszy się ponad przeciętną popularnością wśród młodzieży. Głowy nie dam, wydaje mi się jednak, że albo Marcin Meller o tym wspominał albo ktoś równie zaniepokojony obrotem stanu rzeczy. Naturalnie nie chodzi o popularność negatywną, tylko o coś w rodzaju „nasz idol Antek”. Młodzi ludzie mają to do siebie, że dokonują oryginalnych wyborów, w końcu krążą baśnie po gimnazjach i liceach o zwariowanym dziaduniu Januszu, który wcześniej, czy później wypala Hitlerem. Z Antonim Macierewiczem jest trochę inaczej, bo wiadomo, że przez lata taka moda uchodziła za ciemnogród. Coś w między czasie pękło i nie wszyscy załapali się na zmianę.

Strony