obywatel



share

Jeden z przedstawicieli organu państwowego, nazwiska nie pamiętam i nie chce pamiętać, oświadczył: „my przy nowych regulacjach kierujemy się też presją opinii publicznej”. Dla mnie to żadna tajemnica, wręcz banał, ale trzeba te słowa doprecyzować i podać właściwą definicję opinii publicznej. Władza kieruje się presją, ale konkretnych środowisk, w przypadku władzy PiS jest to „Gazeta Wyborcza” i TVN, na pierwszym miejscu. Dalej lub równolegle, to zależy od sytuacji, mamy TSUE i Komisję Europejską. W wolnych chwilach dyscyplinowaniem PiS zajmuje się ambasador USA Georgette Mosbacher. Bardzo wrażliwa władza PiS jest również na artykuły w izraelskiej prasie, no i jeszcze tak osobista ciekawostka – „Jurek” Owsiak może władzy narobić na beret i władza nie piśnie.



share

Wczoraj w Warszawie, zgodnie zapowiedzią kandydata na prezydenta Pawła Tanajno, zgromadziło się kilkudziesięciu demonstrantów, którzy się przedstawili jako przedsiębiorcy. Rzeczeni przedsiębiorcy protestują przeciw obostrzeniom rządowym, żądają powrotu do starej normalności i ostentacyjne zdejmują maski. Tanajno uprzedził, że taki protest się odbędzie i zrobił to w dość spektakularny sposób, bo w czasie „debaty prezydenckiej”. Trudno w tych okolicznościach mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu, czy też udziale KGB albo Sorosa. Po prostu jeden z polityków zrobił sobie promocję korzystając z rzadkiej okazji, a to u polityków nie jest niczym nadzwyczajnym, na przykład Andrzej Duda wiedział przed debatą, że żadnych wyborów nie będzie i mimo wszystko brał udział w tym cyrku.



share

Na naszych oczach trwa przerabianie jednostki myślącej i jednocześnie plemiennej, czyli takiej, której utożsamia się z wieloma grupami na różnych poziomach, od rodziny, przez przyjaciół i sąsiedztwo, potem lokalną społeczność, aż po naród. W co się przerabia człowieka? Żadnej tajemnicy, w bezwolną masę, ale ze szczególnym wyróżnikiem, otóż w powstałej od kilku tygodni paranoi, obywatele stali się policjantami dla samych siebie. Nie da się nie zauważyć, dziwnych spojrzeń w sklepie i na ulicy, a już całkiem dobitnie widać zachowania, jakich wcześniej nie widzieliśmy. Napominanie, karcenie, nieustanne komunikaty ze sklepowych, miejskich i policyjnych szczekaczek. Ogólna presja, stres, poczucie dyskomfortu przy wykonywaniu pospolitych czynności, od kupowania chleba po wizytę u lekarza.

Strony