obyczaj



share

Wielu komentatorów słusznie zauważyło, że skończony Tusk w granicach śmieszności dawno przekroczył, wydawałoby się nieprzekraczalny w polskich realiach próg rusyfikacji. Już za chwileczkę napiszę takie zdanie, po którym niejeden sobie głośno odchrząknie, podrapie się w głowę lub głośno powie, że to przesada. Zdanie brzmi: „W ogóle bym się nie zdziwił gdyby Tusk odprowadzał motolotnią żurawie”. Przesada, prawda? Tak sądzicie moi umęczeni paranoją Rodacy, ponieważ to się po prostu nie wydarzyło, ale gdyby się wydarzyło nie tylko byście uwierzyli, po dwóch dniach uznalibyście, że to normalny element naszego krajobrazu. Bardzo zabawne jest, że premier kraju blisko czterdziestomilionowego czyta prognozy pogody, fruwa helikopterem nad autostradami i obiecuje zaprowadzić porządek na komendzie policji w Opolu. Jeszcze zabawniejsze jest, a właściwie beznadziejnie smutne, że Tusk w tych prostych sprawach, w przeciwieństwie do Putina, nie potrafił zrobić nic.



share

Niewinna rozmowa przyniosła mi temat, nie będę precyzował o jaką rozmowę chodzi, bo zdaję sobie sprawę, że mój styl polemiczny przemieszany z wykorzystywaniem pozycji na Portalu, kasuje obiektywizm. Taką przyjąłem formułę, że nie ma na Portalu ideologicznego pacierza i tego będę konsekwentnie gorącym żelazem bronił, natomiast wykorzystywanie konkretnych osób i niemal prywatnych rozmów, żeby sobie ulżyć to już inna bajka, dlatego nie odnoszę się do takich szczegółów. Odniosę się do treści, którą da się w zasadzie sprowadzić do jednej filozoficznej zagwozdki, z tym, że dla mnie to filozofia wiejska, natomiast zagwozdka jest następująca: „system polityczny, a patologia”. Zacznę od bieżącego i ciągle aktualnego tematu, praca dla Michała Tuska.



share

Nie jestem przeciwnikiem pisania o tym samym, cały ten lament i narzekanie na wiodący temat uważam za hipokryzję. Jeśli jest coś godnego analizy, popularność tematu nie powinna być przeszkodą dla analizy. Z drugiej strony wtórność komentarzy bywa męcząca i dlatego mam nieodpartą ochotę napisać coś innego, ale inność wiąże się tylko i wyłącznie ze złamaniem schematu wypowiedzi, nie z moją oryginalnością. Chyba wszyscy widzieli w Internecie film z ruskimi zadymiarzami, którzy stłukli we Wrocławiu rencistów i innych inwalidów w pomarańczowych kamizelkach. Zanim przejdę do sedna podzielę się jedną, w moim przekonaniu ważną uwagą. Wśród pobitych „stewardów” był taki jeden bezrobotny z sąsiedniej wsi, no może nie do końca z sąsiedniej, bo dwie wsie dalej mieszka, ale w sumie 6 kilometrów od mojej głuszy.