obiektywizm



share

Codzienne pełne hipokryzji zabawy w „niezależność” organów i instytucji państwowych to zabawy dla naiwnych, a mówiąc wprost dla głuptasów. Nigdzie nie świecie coś takiego nie istnieje, prezesów sądów najwyższych, szefów służb specjalnych, generałów i nawet papieża wybiera się politycznie. Cały świat obserwował jak Obama przed oddaniem fotela prezydenta USA próbował zrobić to samo, co PO z TK i obsadzić prezesa SN. W końcu po ciężkim boju swojego kandydata przepchnął Trump. „Swojego”, czyli takiego, który politycznie odpowiada i Trumpowi i republikanom. Taka sama sytuacja jest w mediach, nie ma „obiektywnych” mediów, wszystkie duże telewizje, radia, gazety, portale, mają preferencje polityczne i to bardzo wyraźne.



share

Coś podobnego w przyrodzie nie funkcjonuje i jestem chyba jedynym publicystą, który mówi o tym otwarcie, w każdym razie nie przypominam sobie, aby ktoś jeszcze miał tyle... no właśnie, nie odwagi, ale zwykłej przyzwoitości. Nie istnieje i bardzo dobrze, że nie istnieje, bo nie ma nic gorszego od „dziennikarza obiektywnego”, a takich udawaczy jest wielu. Od dawna piszę, że trudno o coś bardziej żenującego niż listy otwarte jednego dziennikarza do drugiego dziennikarza, z pretensjami o obiektywizm, dlatego nie będę przytaczał żadnych nazwisk i nie zamierzam wchodzić w te buty.



share

Neologizm przyjmuje się tylko wtedy, gdy nosi dwie cechy, po pierwsze wzbogaca język, po drugie trudno go zastąpić synonimem. Szpagaciarze prawdopodobnie neologizmem nigdy nie będą, bo sam twórca przyznaje, że z powodzeniem da się zastąpić ten wynalazek całym szeregiem znanych słów, z tym, że większość z nich powszechnie uważana jest za obelżywe. Wyprodukowałem sobie nowy termin, żeby oddać istotę rzeczy oraz charakteru, unikając przy tym zbędnego ładunku emocjonalnego. Na początek zdefiniuję szpagaciarza i będzie to definicja opisowa. Idzie sobie normalny człowiek ulicą i widzi jak byczek okłada kobietę, reakcja normalnego człowieka na taki widok zawsze jest jednoznaczna – oburzenie i potępienie byczka. Idzie sobie bydlak ulicą i widzi to samo, reakcja bydlaka jest zawsze taka sama – przypi…l jej mocniej.

Strony