Obama



share

Ponad miesiąc ciężkiej propagandowej orki i nic się na ugorze PO nie urodziło. Próba ponownego uruchomienia „przemysłu pogardy”, tym razem wobec Prezydenta Andrzeja Dudy zakończyła się paniczną i rozpaczliwą zmianą frontu. PO pozwijała konferencje i swoje ulubione narracje. Od dziś Andrzej Duda osiąga międzynarodowe sukcesy, ponieważ to PO wypracowała mu pozycję. Jaja kolibra i ogólne politowanie, na mniej niż cztery tygodnie przed wyborami było beznadziejnie, teraz stało się jasne, że ostatni filar taktyki PO właśnie się posypał. Nie udało się przestraszyć PiS i jeszcze bardziej nie udało się pokazać, że „cały świat się z nas śmieje”, z powodu Prezydenta mohera i ksenofoba. Na placu boju pozostały jakieś niedobitki, w gatunku Wielowieyska, czy Sierakowski, które jak mała Zosia i mały Jasio krzyczą do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej: „nie wystawiaj języka, bo ci krowa nasika”.



share

W erze zmieniającego się klimatu i propagowanego globalnego ocieplenia, w stosunkach międzynarodowych również dochodzi do interesujących zmian i przesunięć, które nie byłyby do pomyślenia kilkadziesiąt lat temu. Jedną z decydujących sil sprawczych tych zmian jest POTUS (President of the United States) Barack Hussein Obama, który wprowadza nową jakość na Bliskim Wschodzie odchodząc od tradycyjnie przyjaznej polityki USA względem Izraela.



share

(Pisałem to przedwczoraj, gdy było już po Debalcewie. Publikuję dzisiaj, bo wczoraj byłoby off-topic.)

  "Prezydent Bronisław Komorowski na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego skomentował sytuację w miejscowości Debalcewe i w "kotle debalcewskim", mówiąc, że według niego porozumienie z Mińska jest zagrożone, ale to przede wszystkim Ukraińcy muszą ocenić jego wykonanie. Zaapelował również do polityków, by w gorączce kampanii wyborczej nie straszono wojną. - Polakom należy się poczucie bezpieczeństwa - mówił prezydent."
   Powyższy cytat z dzisiejszego doniesienia medialnego jest znakomitą ilustracją stanu świadomości dzisiejszych europejskich elit. Nasz prezydent trzyma tu poziom kolegów z Europy i Ameryki, niestety...
    
Nie wierzę w żaden cynizm i wyrachowanie Zachodu i USA w stosunkach z Rosją Putina.
Wierzę natomiast w ostateczne i nieodwołalne zidiocenie ich gremiów decyzyjnych.

Strony