nuda



share

Pożalę się trochę na wstępie, jak wiadomo jestem „codziennym felietonistą” i co za tym idzie muszę tak kombinować, aby samego siebie nie zanudzić i jeszcze przy tym przykuć uwagę Czytelnika. Czasami felietony piszą się z palca albo są przepisywane prosto z głowy. Bywa jednak, że przychodzą trudne dni i nie tyle weny brakuje, co dobrego tematu. Jak się łatwo po moich żalach domyślić, dokładnie dziś jest jeden z takich trudnych dni. Nie ma o czym pisać, można jedynie wałkować w kółko te same tematy. Wprawdzie krąży po prawej stronie medialnej nowa „taśma”, tym razem z Millerem i Kulczykiem, ale na kim to zrobi wrażenie, że „Bolek nie przeskoczył płotu”? Od lat wiadomo, że nie przeskoczył i jeszcze więcej wiemy o Banasiu.



share

Nie widzę, nie słyszę, nie czuje, tyle mam do powiedzenia w kwestii kampanii wyborczej prowadzonej przez opozycyjne partie i formacje „antysystemowe”. Przyglądam się intensywnie polskiej polityce od kilkunastu lat i opisuję, jak umiem, przez cały ten czas. Na podstawie tak bogatego doświadczenia z czystym sumieniem mogę powiedzieć jedno. Nie pamiętam bardziej spokojnej kampanii wyborczej, powiem więcej, gdybym nie wiedział, że taka kampania się toczy, to opisałbym obecny stan rzeczy jako sezon ogórkowy w polityce.



share

Dosłownie kilka chwil temu, bo czas przy robocie strasznie szybko płynie, napisałem, że rozważanie, co i po co powiedziała opozycja, jest zajęciem całkowicie jałowym. Dodatkowo i jak nigdy polecałem obstawianie zakładów, chociaż hazardu nie lubię, na pewnego spadkowicza, którym nieustannie jest PO. No i co? Pytam się, co mam dziś napisać, żeby nie zanudzić Czytelnika i zarobić na kieliszek chleba? Jakieś pomysły, podpowiedzi, propozycje, sugestie? Mickiewicz z Dostojewskim nie wyciągnęliby z tej nieustannej nędzy jednego interesującego równoważnika zdania. „Tyle w temacie!”.

Strony