nowomowa



share

Schematyczność opinii przypisanych do takich wydarzeń, jak to, które miało miejsce w Minneapolis-Saint Paul i czym podnieca się cały świat, jest niezmienna. Zawsze uruchamiane są te same emocje i te same „słowa klucze”, a tak naprawdę zwyczajne kłamstwa. Jakie konkretne kłamstwo króluje? Nawet całkiem inteligentni ludzie bezrefleksyjnie powtarzają: „Owszem, to nie był święty człowiek, ale to nie znaczy, że policja mogła go zabić”. Dyżurna brednia udająca zdrowy rozsadek i obiektywizm. Tymczasem prawda jest taka, że policjanci z Minneapolis nie zabili wielokrotnego przestępcy i narkomana o całkowicie wyniszczonym organizmie, ale notoryczny bandzior przegrał walkę z kuszeniem losu.



share

Skandaliczne, nazistowskie przemówienie polskiego biskupa[1] 



share

Pojęcia są podstawą wspólnoty języka. Tylko dzięki temu, że co najmniej podstawowym pojęciom przypisujemy jednakowe znaczenia, jesteśmy w stanie się porozumieć. Dzięki konsensusowi używamy symboli – najczęściej słów, czasem obrazów lub przedmiotów, wyrażających nasze myśli. System ten działa poprawnie tak długo, jak długo stabilna i powszechna jest baza znaczeniowa. Wagę tego problemu dosadnie ilustruje mit o wieży Babel.

Doceniając znaczenie problemu, inżynierowie społeczni (współczesne określenie bardzo starej specjalności) dawno zauważyli, że drobne przesunięcia czy podstawienia w tej sferze mogą dawać całkiem wymierne korzyści doczesne, w tym także materialne. Nie jest to wynalazek nowy – skojarzenie władzy z boskością legło u podstaw wielu znanych nam imperiów, a przypuszczam, że jeszcze większej liczby nam nieznanych.