Niesiołowski



share

Przy podobnych okazjach zwykle autor wysmarowuje sowity wstęp, w którym zaklina się na wszystkie świętości kogo kocha, a kogo wbiłby na pal. Nie zamierzam iść tą drogą, bo nie dam się wciągnąć w szantaż i głupotę Gazety Polskiej, choćby redakcja swoje wygłupy testowała na Niesiołowskim. „Rozmowa” redaktora Pereiry z socjopatą Stefanem, w której poseł PO zaprezentował się w pełni swoich socjopatycznych możliwości, była doskonałą okazją, żeby uczynić coś pożytecznego dla ludzkości. Niestety już pierwsza informacja, że Sakiewicz zamierza ścigać Niesiołowskiego ze słynnego art. 212 sprawiała, że powstał w mojej głowie tylko jeden komentarz – idioci. Drugim ruchem było podgrzewanie emocji na obraz i podobieństwo księdza Lemańskiego. Gazeta Polska codziennie (mała litera nie jest błędem) dostarczała czytelnikom najnowszych wieści w sprawie księdza Lemańskiego, którego na posterunku wymienił poseł Niesiołowski.



share

Gryzłem się w jęzor kilka ładnych dni, chociaż temat jest nośny i w zasadzie sam się pisze, ale tytułowa kumulacja przesądziła o podjęciu tematu. Szybciej sobie klejnoty odetnę tępym, zardzewiałym, brzeszczotem niż tonącemu socjopacie Niesiołowskiemu podam brzytwę, ale powaga sytuacji wymaga czegoś więcej niż taniego kabaretu. Z kumulacją jest tak, że się musi zacząć kumulować i od tego miejsca demaskuję idiotyzmy. Podstawą idiotycznego traktowania problemu głodnych dzieci jest samo przykre zjawisko, na które trzeba popatrzeć z głową, nie bieżącą emocją, zwłaszcza polityczną. Sprawa wbrew wszelkim pozorom i komplikacjom ma bardzo prosty rachunek, o ile nie mówimy o Afryce i Korei Północnej, ale PRL lub PRLII: głód dzieci równa się patologia rodziny.



share

Nie redaguję kolorowej prasy, nie prowadzę „Kropki na i”, nie jestem reporterem programu „Uwaga”, dlatego nie zamierzam „grzać tematu”. Jedno co mogę obiecać to konsekwencję. Ze swojej strony zrobię wszystko, aby doszło do procesu z chamem biłgorajskim, bo dla mnie to jest praktyczna weryfikacja dotychczasowych diagnoz. Myślałem, że błysnę oryginalnością, ale co otworzę stronę, to czytam oczywistość. Szmaciarz z Biłgoraja oczekuje, że prokuratura udowodni zależność między całym Palikotem i dawno zgniłym świńskim ryjem w kawałkach. Śmiechu po pachy, a łatwość z jaką ten rzekomy „wirtuoz” socjotechniki i pupil peerelowskiej bohemy wdepnął we własne łajno jest na tyle spektakularna, że każdy komentarz może popsuć efekt.

Strony