Niemcy



share

Rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, były funkcjonariusz GW i były rzecznik ZUS za rządów Tuska, w porozumieniu z ministrem Niedzielskim, wiecznym urzędnikiem zatrudnianym przez kolejne rządy od czasów Oleksego, za radą Horbana, byłego doradcy byłej minister Kopacz, ogłosił nowy etap walki z pandemią. Wstęp do ogłoszenia był tradycyjny, po pierwsze wszystko zależy od nas, po drugie Niemcy wprowadzają. A co konkretnie? Po dzielnej rocznej walce z „pandemią” okazało się, że przyłbice, szaliki i nawet maseczki szyte z taką pasją przez „szafiarki”, dyktatorów mody i znane firmy odzieżowe, nie chronią przed pomorem. Przez rok mówili o tym, nie eksperci, ale „płaskoziemcy” i tak historia zatoczyła koło. Wniosek? Musimy być odpowiedzialni, jak Niemcy i zakładamy maseczki chirurgiczne.



share

Z litości, ale też z czysto higienicznych przyczyn nie będę się rozpisywał na temat żelaznego punktu programu PiS, który odnosił się do: „polityki na kolanach” i „polityki brzydkiej panny”. Nic z tego patriotycznego uniesienia, poza farsą, nie zostało. Jeszcze gdzieś tak do 2017 roku PiS rzeczywiście trzymał ostry kurs, potem zaczął iść na coraz większe kompromisy, ale to jeszcze nie był moment, w którym można było z czystym sumieniem powiedzieć, że politycy PiS zaczęli obcałowywać berliński tyłek. Nie będę hipokrytą, sam parę razy pisałem, że pewne rzeczy trzeba odpuścić, bo bicie piany nic nie da, na przykład przy zabezpieczeniu TSUE, gdy proponowałem obejście bezprawia, zamiast otwartą i straceńczą walkę. Czym innym jest jednak dbanie o swoje interesy ze zrozumieniem realiów politycznych, a czym innym przejście od kompromisu do serwilizmu.



share

Sprawa jest śmieszna z jednej strony, ale niezwykle poważna i bezpośrednio wypływająca na powagę państwa, ze strony drugiej. Całymi latami walczę z michnikowskim schematem ośmieszania dumy narodowej i prymitywnego poniżania Polaków, których obraz w „Gazecie Wyborczej” przypomina jeden wielki margines społeczny. Nie trawię takich określeń, jak: „typowo polskie”, „kaleki romantyzm”, „polskie kompleksy”, „brudny i pijany jak Polak’, „typowy Janusz”, „typowa Grażyna”. Paradoks twórców i propagatorów „pedagogiki wstydu” polega na tym, że oni walczą o „tolerancję” przy pomocy typowo rasistowskich i ksenofobicznych haseł, ale to jest jedna strona medalu. Po drugiej mamy groteskowe zadęcie „patriotyczne”, które rzeczywiście na kilometry pachnie „narodowymi kompleksami”.

Strony