Nauka



share

Gdybym miał wskazać swoje dwie największe porażki z półki „analiza polityczna”, to na pierwszym miejscu jest Donald Trump, a na drugim Johny Daniels. Może się to wydawać dziwne, ale te dwa fatalne błędy, w mojej opinii należą do tej samej kategorii. Strach pomyśleć, co by się teraz w Polsce działo przy skrajnie odmiennym rozstrzygnięciu wyborów w USA. Hillary Clinton plus europejskie Macrony, to byłaby dopiero „opcja atomowa”, a ja głupi pisałem, że Trump to mniejsze zło. W przypadku Jonny’ego Daniels’a popełniłem mniejszy błąd, bo zawsze zalecałem ostrożność w takich „przyjaźniach”, ale i to było naiwnością, która przyniosła spore szkody.



share

Panu Ministrowi dr Jarosławowi Gowinowi dedykuję

 

Projekt ustawy o szkolnictwie wyższym, zwany po nowoczesnemu Ustawą 2.0 (przeze mnie ustawą na 2.0) ma w założeniu wznieść polską naukę wysoko, wysoko, aż do, no może nie ekstraklasy, ale pierwszej ligi światowych uczelni. Wiele w projekcie wizji, czy bardziej dosadnie rzecz ujmując proroctw, bo Gowin chce „robić” naukę, ale bez pieniędzy. Za ten miliard  rzucony uczelniom, które przekształcą się w placówki naukowo-badawcze z dopuszczeniem edukacji, to Herr Minister może sobie doposażyć laboratoria w wybranej szkole wyżej w średnio nowoczesne urządzenia. Nie będę pastwił się nad kolejnymi pomysłami na „uświatowienie” polskiej nauki, bo jest faktem, że projekt nie jest do dupy un bloc. Parę pomysłów ma sens i nie o nich będę mówił, bo tym już się zajęli klakierzy Pana Ministra Wicepremiera.



share

Nieskromnie powiem, że czuje się ekspertem od wszystkiego, co się wokół Smoleńska działo. Ekspertem od tego, co się wokół Smoleńska działo, nie od tego, co się w Smoleńsku stało Interesowałem się tą tragedią i zajmowałem od samego początku, znam każdy detal, jaki się pojawił w Internecie, znam wszystkich bohaterów i „bohaterów” zaangażowanych w wyjaśnianie lub zaciemnianie katastrofy. Wcześniej o tym nie pisałem, żeby nie wyjść na kabotyna, ale demaskowanie propagandystów, szczególnie Artymowiczów, skończyło się zainteresowaniem ówczesnego ABW „moją osobą”. W związku z czym pewne wątki związane ze Smoleńskiem znane mi są nie tylko z debaty publicznej, ale z takich właśnie „zakulisowych” działań, o które się nie prosiłem i przez dłuższy czas nie miałem o nich pojęcia.

Strony