natura



share

Opowieści o kuzynach, którzy w mękach konali pod respiratorem, a wcześniej śmiali się ze śmiertelnej choroby bezobjawowej, wypełniają Internet po brzegi, czy tam łącza. Moja opowieść nie będzie tragiczna i zmyślona, ale prawdziwa i zabawna, można powiedzieć „typowo polska”, jak kogoś strasznie kusi. Młody człowiek z mojej rodziny, nie kuzyn, pojechał z dziewczyną do Mielna. Starsi członkowie rodziny wyrazili głębokie zaniepokojenie, bo to kilkaset kilometrów od domu i gdzie będą mieszkać, skoro hotele zamknięte. Tutaj mała uwaga, rzecz dzieje się przed otwarciem hoteli. Młody człowiek z uśmiechem odpowiada rodzinnej starszyźnie, że jedzie do kuzyna. – Do jakiego kuzyna, przecież my nie mamy rodziny w Mielnie? – Rodziny nie mamy, ale hotel z kuzynami mamy.



share

Nie ma takiej ideologii, a wszystkie powtarzają się w cyklach zmieniając jedynie formę, która przetrwałaby próbę czasu. Każde zunifikowanie ludzkich namiętności, pragnień i pomysłów na życie kończy się groteską. Prawidłowość ta dotyczy w równym stopniu zamordyzmu, jak i utopii. Komunizm padł w komediowych okolicznościach przyrody i podobnie skończył ruch hipisowski, gdy opasłe dzieci kwiaty przestały się mieścić w dżinsach od Versace. Taka jest nieuchronna kolej rzeczy i z całą pewnością dzisiejsi 30, 40-latkowie dożyją upadku „idei wspólnotowej”, jeśli tylko ten upadek przeżyją. Zupełnie inaczej wygląda religia, która tym się różni od ideologii, że nie daje się do końca zweryfikować i przez to ośmieszyć. Wiara, że tu na ziemi trzeba przestrzegać religijnych nakazów i zakazów, aby potem w niebie odebrać nagrodę, powoduje, że ludzkie zachowania są w miarę usystematyzowane.



share

Takich rzeczy nie robią przypadkowi ludzie, których mama nie przytulała. Zamach we Francji śmierdzi metodami KGB na kilometry, a już w każdym razie dla Moskwy to fantastyczna wiadomość, ale nie o tym będę pisał. Miałem to szczęście, że w szkole zawsze trafiałem na wymagającą polonistkę, a właściwie na tak zwane „kosy”. Korzystając z tych na poły traumatycznych doświadczeń przywołam pierwszy z brzegu temat wypracowania: „Andrzej Kmicic – charakterystyka postaci”, by od razu wystawić oceny wszelkiej maści „dziennikarzom” i „publicystom”. Po kolejnym „bulwersującym wydarzeniu” czytam wypowiedzi, którym stawiam pałę za pałą i lufę za lufą. Jeden niegramotny napisał, że Kmicic strzelał do portretów przodków, druga niemota krzyknęła, że to nie prawda, bo wysadził Szwedom kolubrynę. Jeśli się ktoś w tym momencie pociesza, że napisałby w wypracowaniu o jednym i drugim wydarzeniu, to z satysfakcją w imieniu moich polonistek, stawiam frajerowi pałę.

Strony