nastroje



share

Jeszcze parę miesięcy temu, gdy wskazywałem na kompromitację PiS związaną z majowymi wyborami, otrzymywałem serię ekstra emocjonalnych inwektyw, znanych od lat. Klasyczna wiązka od agentów, do „kto ci płaci”, aż po życzenia, żebym zdechł lub chociaż ciężko zachorował. Na czas wyborów prezydenckich dało się odczuć odstani zryw porozumienia ponad podziałami, chociaż już wtedy pojawiły się pierwsze „nie idę na żadne wybory” i były konsekwentnie realizowane. Po wyborach wszystko wygląda już inaczej i nie mówię o poparciu dla PiS w wymiarze sondażowym, bo tutaj tradycyjnie dzieją się cuda, ale o nastrojach wśród ludzi, którzy poświęcili kawałek swojego życia prywatnego i zawodowego, aby nie dopuścić do powrotu najgorszej władzy PO-PSL jaką mieliśmy od 1989 roku.



share

Takich koincydencji, jak nastrój komentatora z treścią komentarza tak łatwo uniknąć się nie da, ale grafomanów to nie dotyczy. Gdy się pisze codziennie, nastroje mają mniejsze znaczenie i paradoksalnie uzyskuje się większy dystans do pisania, również w doborze tematów. Mój nastrój jest dokładnie przeciwny do tego nastroju, który chcę opisać. Od kilku dni mam na głowie parę spraw i średnią ochotę, aby się za nie zabrać, w dodatku nie bardzo wiem, czego tak naprawdę chcę. Pomimo osobistych rozterek widzę przyszłość w jasnych barwach, jeśli chodzi o najbliższy sprawdzian polityczny.



share

W piątek Prezydent Andrzej Duda wziął udział w XII Krajowym Zjeździe Adwokatury w Krakowie. Towarzystwo przyjęło obecność Prezydenta bardzo chłodno, ale za to Andrzej Rzepliński został powitany owacjami na stojąco i okrzykami stadionowymi. W czasie tego taniego spektaklu na swoich fotelach pozostali jedynie Prezydent i Jego otoczenie. Zjazd palestry może człowieka załamać, bo pomijając wszystkie sympatie i antypatie, tylko ślepy zobaczy w Rzeplińskim samo dobro i w Andrzeju Dudzie samo zło. Niemniej takie obrazki poszły w świat, oto zły Prezydent został podsumowany przy jakże wpływową „kastę”. Do mnie również dotarły migawki prezentowane przez TVN24 i ze wstydem przyznaję, że dałem się nabrać. Odpowiednio dobrane kadry, odpowiednio dopasowane dźwięki i wyszła Polska Kronika Filmowa.

Strony