naród



share

Prawie cała Polska zajęta jest najbardziej palącym problemem i dyskutuje o tym, czym Jerzy Janowicz może pyskować do pismaków. Skorzystam z okazji i będę milczał w temacie Janowicza, ale za to rozgadam się na inny temat. Pono istnieją jakieś badania, z których wynika, że na czas kryzysu zbrojnego Polacy wolą Tuska. Nie wiem kto te badania robił, nie umiem też powiedzieć, czy na pewno chodzi o badania, czy raczej o opinie. Nieważne, jak zwykle w PRL II liczy się to, co powiedzą w telewizji, a w telewizji mówią jasno i głośno, że Tusk z Moskalem poradziłby sobie jak należy, z kolei Kaczyński wytłukłby nas do nogi. Muszę się przyznać, że niestety daję wiarę tej opinii, ściślej rzecz ujmując wierzę w większość, która instynktownie staje po stronie Tuska, ale tu wcale nie o zdolności bojowe Donalda chodzi i szaleństwo Kaczyńskiego, wręcz odwrotnie. Tusk znów złapał oddech, ponieważ Polacy przestraszyli się ruskich czołgów na ulicach i gwałcących sołdatów po piwnicach.



share

Tak, tak...żyjemy w kraju gdzie prezydent i premier na każde gwizdnięcie jakiegoś lobby żydowskiego, niemieckiego czy rosyjskiego są w stanie przepraszać w imieniu narodu Polskiego za rzekome, prawdziwe i wydumane winy. Jakiż bowiem powód do przeprosin miał Komorowski w Jedwabnem za motłoch, który pod wpływem Niemców spalił grono Żydów w stodole. Czy ten motłoch był złożony z żołnierzy czy urzędników Państwa Polskiego? Nie. To był motłoch jakich wiele w historii. Czy Angela Merkel przepraszała kiedykolwiek w Polsce za zbrodnie faszystowskie, wielomilionowe, za napaść, eksterminację narodu Polskiego i tragedię lat wojny milionów rodzin? Nie. Czy Putin czy Miedwiediew przeprosili kiedykolwiek za Katyń i inne zbrodnie z czasów Polski Ludowej? Nie. Czy Izrael przepraszał za swoich współplemieńców wsadzających do więzień, katujących i zabijajacych wyrokami Polaków z podziemia? Nie.



share

Siła, gdy ją przyłożyć do takiej wielkości jak Naród, bierze się z jednostki, czy zbioru połączonego ideą? Brzmi to jak dylemat higieniczny – myć ręce czy nogi albo dylemat prokreacyjny – jajko, czy kura. Warto jednak zadać sobie ten trud poszukania odpowiedzi, żeby odpowiedzieć na jeszcze jedno ważne pytanie. Czy Naród ma się opierać na jednostce, czy na idei narodowej? Dla mnie odpowiedź jest jasna, bo wystarczy prześledzić historię wielkich narodów, aby zrozumieć, że idea przetrwa każdą jednostkę, łącznie z Ojcem Narodu, co więcej jak się przydarzy jednostka parszywa, Naród natychmiast wraca do idei i kasuje wcześniejsze nieroztropne awanse. Jednostka jest siłą samą dla siebie, świetnie się sprawdza w elitarnych obszarach, takich jak sztuka i nawet przywódca narodu, ale sama jednostka silnym narodem być nie może.

Strony