naród



share

Każdy dzień przynosi nie tylko potwierdzenie, ale i rozrywkę, jeśli chodzi o beznadziejne wysiłki opozycji. Same banały cisną się na usta, gdy się te projekcje obserwuje, na przykład bunkier Hitlera. Filmiki zamieszczane w Internecie zrobiły z Hitlera serial komediowy i w każdym odcinku pokazana jest śmieszna bezsilność, ale realnie wyglądało to trochę inaczej. Otoczenie wodza III Rzeszy mniej więcej rok przed ostateczną klęską wiedziało, że nic już nie uratuje Niemiec. Każdy kto próbował Hitlerowi wytłumaczyć tę oczywistość wylatywał z bunkra w kreskówkowej formule za drzwi, tylko się za nim kurzyło. Przy Adolfie pozostali sami propagandyści i najwierniejsi towarzysze, którzy z pełną świadomością utrzymywali go w takim stanie, jaki sam sobie zafundował – kompletne oderwanie od rzeczywistości. Osobisty lekarz Hitlera faszerował go narkotykami w sekwencjach powiązanych z nastrojami, na przemian dostawał środki pobudzające i uspokajające.



share

Odrobiłem lekcję historii z 4 czerwca, parę dni temu i zgodnie z deklaracją nie wracam do tematu, poza jednym zdaniem. Czyż to nie piękne, nie symboliczne i nie znamienne, że właśnie 4 czerwca, który jest świętem pogan PRL, najgorszy sort nie siedzi na stołkach władzy, ale „pali kukły na ulicy”? Dla mnie bomba, ale po kolei, bo jest się czym napawać. Świeżo sponiewierana, głównie przez własną formację, Ewka Kopacz, nakręciła klip. No nie była to „Szczepkowska II”, tylko prawdziwy dramat, tak w treści, jak i w formie. Filmik jest do obejrzenia w sieci, nie linkuję z litości, ale w dziale śmieszne, kto chce ten bez trudu znajdzie. Mniej więcej w tym samym czasie z PO odchodzi młody Wałęsa, a Kamiński drze łacha z Grzegorza Schetyny. Równie dramatycznie jest po stronie medialnej, komentator Ziomoch odstawia męczeńskie cyrki, redaktorka Młynarska zaraz wyleci z TVP, inne gwiazdy, jak Olejnik i Kuźniar tracą swoje posadki w komercyjnych stacjach.



share

Nie mam najmniejszych podstaw do entuzjazmu, bo na żaden program społeczny PiS się nie załapię. Dziecko mam jedno i nic nie wskazuję, że będę miał więcej, a dom obciążony hipoteką pozostanie moim domem. Teoretycznie powinienem się drzeć wniebogłosy, że na darmozjadów idą podatki, ale praktycznie jestem zachwycony konsumpcją moich podatków. Jeśli się buduje tak potężną wspólnotę jak naród, to się nie myśli końcem własnego nosa, jak wygodnie posadzić tyłek i zagarnąć co się da pod siebie. Od 1945 roku Polaków traktowano jak motłoch, najpierw robiła to komuna, później „liberałowie”. Moje podatki szły na Kulczyk Holding i kamieni kupę, jednocześnie za oknem widziałem sąsiadkę, która od wiosny do zimy dojeżdżała rowerem do pracy za 1800 zł na rękę. Od kilku tygodni z prawdziwą satysfakcją obserwuję uśmiechniętych Rodaków, którzy dotąd mieli na twarzach wymalowaną beznadzieję. Dwa zjawiska szczególnie rzucają się w oczy – nowe nabytki i nowe spojrzenie.

Strony