naiwność



share

Schemat wygląda mniej więcej tak, zapada jakiś idiotyczny wyrok, bez żadnego umocowania w prawie albo i wbrew prawu. W następnym kroku „eksperci” mówią o niezależności sądów i zakazują komentowania prawomocnych wyroków, a „zwykli ludzie” rzucają inwektywami w stronę „bandytów”. Całość trwa dwa, trzy dni, czasami zapada na dłużej w pamięci i jest okazjonalnie odkurzane. Potem cykl znów się powtarza i tak w kółko od X lat. Na tle tego rytuału powtarza się jedno pytanie i jedno diagnoza. Kiedy z tym zrobimy porządek? – tak brzmi pytanie. Wszyscy won – tak brzmi diagnoza.



share

Jestem zbudowany postawą części zwolenników PiS, którzy nie zostawiają na Kuchcińskim suchej nitki i zajmują jasne, logiczne i moralne stanowisko. Tak, „My” musimy się odróżniać od „Nich”, bo inaczej to wszystko nie ma sensu. Tak, czarne, jest czarne, białe jest białe i nie ma zaznaczenia, że „Oni” robili jeszcze gorzej, „My” musimy się odróżniać od „Nich”. Tak, Kuchciński nie zachował wysokiego standardu moralnego, co więcej popłynął jak typowy polityk, któremu od nadmiaru „darmowych” przywilejów, nieco zawróciło się w głowie. Tak, konferencja i oświadczenie, wygłoszone przez marszałka Sejmu może budzić niesmak lub co najmniej konsternację. Wreszcie, tak, to wszystko nie powinno mieć miejsca, skoro… „My” musimy się odróżniać od „Nich”.



share

Jedno pytanie fruwa w powietrzu w odniesieniu do męskiej i tytułowej postaci, która jest przedstawicielem znaczenie szerszej grupy i wypracowanej metody. Pytanie jest naiwne, a bez eufemizmów po prostu głupie i brzmi: „Jak to się stało, że Jarosław Kaczyński przez tyle lat nie wiedział, że Kujda był współpracownikiem SB”. W odpowiedzi na tak głupie pytanie warto sobie przypomnieć lub uświadomić parę podstawowych rzeczy i na pierwszym miejscu musi się znaleźć profesjonalizm połączony z bezwzględnością bezpieki zbudowanej według modelu rosyjsko-radzieckiego.

Strony