naiwność



share

Jestem zbudowany postawą części zwolenników PiS, którzy nie zostawiają na Kuchcińskim suchej nitki i zajmują jasne, logiczne i moralne stanowisko. Tak, „My” musimy się odróżniać od „Nich”, bo inaczej to wszystko nie ma sensu. Tak, czarne, jest czarne, białe jest białe i nie ma zaznaczenia, że „Oni” robili jeszcze gorzej, „My” musimy się odróżniać od „Nich”. Tak, Kuchciński nie zachował wysokiego standardu moralnego, co więcej popłynął jak typowy polityk, któremu od nadmiaru „darmowych” przywilejów, nieco zawróciło się w głowie. Tak, konferencja i oświadczenie, wygłoszone przez marszałka Sejmu może budzić niesmak lub co najmniej konsternację. Wreszcie, tak, to wszystko nie powinno mieć miejsca, skoro… „My” musimy się odróżniać od „Nich”.



share

Jedno pytanie fruwa w powietrzu w odniesieniu do męskiej i tytułowej postaci, która jest przedstawicielem znaczenie szerszej grupy i wypracowanej metody. Pytanie jest naiwne, a bez eufemizmów po prostu głupie i brzmi: „Jak to się stało, że Jarosław Kaczyński przez tyle lat nie wiedział, że Kujda był współpracownikiem SB”. W odpowiedzi na tak głupie pytanie warto sobie przypomnieć lub uświadomić parę podstawowych rzeczy i na pierwszym miejscu musi się znaleźć profesjonalizm połączony z bezwzględnością bezpieki zbudowanej według modelu rosyjsko-radzieckiego.



share

Cóż, w ostatnim czasie naprawdę mógłbym zaczynać prawie każdy tekst od triumfalnego „A nie mówiłem”. O tym, że asystent Macierewicza jest nie tylko intelektualnym i mentalnym dwunastolatkiem, pisałem wówczas, gdy to było kompletnie niemodne w kręgach prawicowych. Ba! Za takie pisanie dostawało się najgłupszymi inwektywami z ruskim agentem i pomagierem WSI na czele. Tak było i żaden racjonalny argument nie przemawiał, wszystko załatwiało się „patriotyzmem” i „lojalnością”. Nie brakowało też laudacji w związku z bohaterskim odbiciem placówki NATO przez asystenta Macierewicza.

Strony