my



share

Każdego dnia jest podnoszona poprzeczka idiotyzmu, który się sprzedaje jako prawdę objawioną i obowiązującą. Aby zdać sobie sprawę z siły jaką dysponują ośrodki ogłupiania mas, wystarczy cofnąć się o pół pokolenia. Wówczas obowiązywał zupełnie inny przekaz, facet przebierający się za babę był nazwany zboczeńcem i nie miał odwagi nosa z chałupy wystawić. Obozy koncentracyjne były niemieckie, a Związku Radzieckiego nikt ni traktował jako poważnego partnera, którym prowadzi proces demokratyzacji kraju. W tym krótkim zestawieniu wcale nie chodzi o jakieś sentymenty, czy pokoleniowe tęsknoty, bo wiadomo, że za „naszych czasów było lepiej”. Przywołałem parę przykładów, żeby podkreślić gigantyczną moc propagandy, która zawsze działa z morderczą konsekwencją. Co wydawało się niewyobrażalnym lada moment stanie się faktem. Z „narracją” Żydów i Niemców nie wygramy z prostej przyczyny, oni płacą i wymagają odpowiedniej „narracji”, my bełkoczemy coś o dialogu i obiektywizmie.



share

Nie ma najmniejszych powodów, aby zabraniać, kretynom w gatunku Jacka Żakowskiego, satysfakcji z mordowania Żydów w Auschwitz i innych miejscach kaźni. Jeśli tylko Żakowski, Gazeta Wyborcza i jej czytelnicy czują się odpowiedzialni, jak dla mnie mogą reklamować swoje zbrodnie na Żydach każdego dnia, co więcej chętnie im w tym pomogę. Potrzeba naprawdę niewiele, wystarczy publicznie złożyć deklarację choćby takiej treści: „Nazywam się Jan Kowalski, jestem czytelnikiem Gazety Wyborczej, chętnie również czytuję Jaka Żakowskiego i oświadczam, że to ja pomagałem Niemcom mordować Żydów, dlatego jestem współodpowiedzialny za tę zbrodnię”. Wszystko! Cała dyskusja wokół „holokaustu” nie musi być nacechowana wzajemną niechęcią, emocjami, zakazami i nakazami. Jak najbardziej przychylam się do takiego rozwiązania, w którym dowolny chętny będzie mógł sam siebie nazwać mordercą, czy też pomocnikiem morderców.



share

I po Świętach, czyli dobry czas, żeby szybkim krokiem przejść do dnia powszedniego. Powroty z lepszego do gorszego zawsze wywołują szok dlatego proponuję zacisnąć zęby i szybko wrócić do rzeczywistości w nadziei, że będzie mniej bolało. Na szybki początek trzy wybrane kłamstwa, których nie powstydziłby się tylko czterolatek. Nawet zaślepieni i wybiórczy komentatorzy muszą pamiętać, że najmniej znaczącym opozycjonistą w historii „Solidarności” był Jarosław Kaczyński. Siedział wzmiankowany u mamy pod pierzyną, głaskał kota, a ostatnio znów podpisał lojalkę, której nie podpisał. Wszystkie te dane są niczym więcej, jak tylko kłamstwem, ale to nie jest pierwsze kłamstwo, jakie zamierzam opisać, to tylko tło. Kłamstwem właściwym jest życiorys Ewki premier, bidulki z zawodną pamięcią, płatającą figle, ot choćby takie, że Ewka premier „nie pamięta”, czy była w ZSL.

Strony