metodologia



share

Szanowny Czytelniku jeśli jesteś na etapie: „nikt mi nie powie, że nie ma wirusa, we Włoszech ciężarówkami trumny wywożą”, to w tym momencie możesz przerwać lekturę, szkoda Twojego czasu. Brakuje już sił, by przekonywać wyznawców „wirusa”, po siedmiu latach walki z inną sektą mam prawo być zmęczony. Tekst adresuję wyłącznie do tych, którzy wiedzą lub w kościach czują, że jesteśmy widzami wielkiego światowego teatru, tylko nie do końca wiadomo, co jest grane. Rzeczywiście chaos mamy ogromny, ale to nie przypadek, to metoda, na tym się cały spektakl opiera. Nie znaczy to jednak, że nie da się tego uporządkować, da się, w dość prosty sposób. Wystarczy zacząć od podstaw i natychmiast zrobi się porządek, a co najmniej wstępny ład.



share

Z wykształcenia jestem magistrem socjologii, ale to za mało, żeby uchodzić za eksperta od badań ankietowych, zrobiłem jedno jedyne badanie w ramach pracy magisterskiej. Nie jestem ekspertem, co nie znaczy, że nie mogę być firmą Millward Brown, która robi sondaże między innymi dla TVN. Wczoraj po raz pierwszy brałem udział w telefonicznym sondażu związanym z „bieżącymi wydarzeniami w Polsce”, który przeprowadziła ze mną ankieterka Millward Brown. Szczegółów czepiać się specjalnie nie będę, chociaż nie wiem, czy to szczegół, skoro dopiero po 4 zdaniu zorientowałem się, że ktoś chce ze mną rozmawiać o preferencjach wyborczych, a nie zaproponować nowy pakiet darmowych minut albo sprzedać na raty kołdrę z owczej wełny. Dużo ważniejsza jest jednak metodologia, która w wydaniu Millward Brown niczym, ale to kompletnie niczym nie różni się od pierwszych zajęć praktycznych studentów I roku socjologii i jest oparta na najbardziej prymitywnej metodzie, tzw. łapance.



share

W niedzielę 30 października 2011 roku, na polską ziemię zstąpi Jezus Chrystus, niebo się rozstąpi i spadnie nam z nieba wymodlony ratunek. Wszyscy jak jeden mąż i żona wiedzą kto nas odwiedzi i nie pukają się w czoło. Gość znamienity, paraliżujący zaszczyt, a my jak zwykle w budowie i gdzieś się zapodział plan awaryjny. Kto przywita Jezusa Chrystusa na polskiej ziemi? Po chaotycznej przepychance dochodzi do kohabitacji powitalnej i Chrystus Pan będzie przywitany chlebem solonym przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. Z tą chwilą zaczyna się pewien taki niepokój w debacie publicznej, bo niby dlaczego Chrystus spotyka się z Sanhedrynem, a nie z cichymi i pokornymi w opozycji.