merytoryczność



share

Gdy się spojrzy na polską rzeczywistość pod odpowiednim kątem to bardzo trudno się nie podpisać pod bezlitosną oceną, że mamy do czynienia z zaściankiem, ciemnogrodem i bezgraniczną głupotą. Tak rzeczywiście jest, tylko przyczyny stanu rzeczy są zupełnie inne niż się usiłuje Polakom wbić do głowy. Po 1989 roku towarzysze szmaciaki wcześniej lub później przebrani za „opozycję” albo „młodą demokrację” wraz z byłymi kierownikami PGR, Polmozbytu i GSU zbudowali nową wersję elity. To towarzystwo jako pierwsze dostawało bony PKO do Pewxu i jeździło na Wegry do knajp ze striptizem. Oni na widok „elektrona” z kalkulatorem dostawali orgazmu w oczach. Oni popijali armeński koniak z lodem, oni zakładali krawaty ze sznurówki i strzygli się na Limahla. Cała ta buraczana prowincja peerelowska przesiadła się ze służbowych Polonezów do klejonych BMW, z kanciapy GS-u do biura Sp. z o.o. Józex & Stefex i z Trybuny Ludu do Gazety Wyborczej.



share

Dzięki Bogu drukarka mi padła, nie za sam fakt dziękuję Panu, ale za pośrednie dobrodziejstwo. Dzięki awarii urządzenia miałem ograniczony dostęp do telewizji, a że awaria nastąpiła w czasie „gospodarczej debaty”, tym więcej Najwyższemu dziękuję. Załapałem się na końcową jedną trzecią. Nie będę siebie i Czytelnika torturował szczegółami tego wydarzenia, chciałbym zwrócić uwagę na parę aspektów, które pozornie są oboczne, natomiast dla mnie kluczowe. Od kultowego zawołania zacznę, które najczęściej jest mielone przez same media: „merytorycznie”. Przyglądając się formule tych wszystkich tandetnych spektakli, trzeba powiedzieć wprost, że same media robią wszystko, aby powstał show, zamiast dyskusji.