Merkel



share

Komsomołka Andżela Merkel miała okazję przetrenować swoją ksywę, którą otrzymała od zachodnich braci z Niemiec. „Mutti”, czyli po ludzku Mamuśka, dokładnie tak się prezentowała na tle Donalda Tuska, a Donald Tusk wyglądał nie jak syn, tylko wnuczek. Patrzyłem sobie na tę parę i nie potrafiłem się oprzeć skojarzeniom z obrazkami, jakie widziałem wielokrotnie. Babcie odprowadzające dzieci do przedszkola mają tę samą minę, te same ruchy i ten sam zatroskany wzrok, żeby się tylko wnuczuś nie potknął i nie rozkwasił kolanka razem z nowymi spodenkami. Wiem, że na samych złośliwościach ciężko zbudować poważny komentarz do jeszcze poważniejszej sprawy, ale jeszcze trudniej o powagę, gdy cała konferencja Tuska i Merkel oraz jej wymowa sprowadza się dokładnie do opisanej wyżej scenki rodzajowej. Oboje wyglądali tak pewnie, jak słowa, które z ich ust padły i dlatego uzupełnię scenkę.



share

Chciałbym żartować, ironizować i poszukiwać figur stylistycznych, ale wcale mi nie do śmiechu, nie mam też ochoty na komplikowanie rzeczy prostych. W tytule zawarta jest cała treść i forma tego, co widzę i czego inaczej nazwać się nie da. Do tej pory Donald Tusk udawał Lecha Kaczyńskiego mówiąc o zagrożeniach ze strony Rosji opanowanej przez władze dalekie od demokracji, a bliższe standardom KGB. Dziś Tusk udawał Jarosława Kaczyńskiego mówiąc o niemieckiej odpowiedzialności za ruska rurę z gazem. Raz, dwa trzy, nowym Donaldem będziesz ty… Donald. Nie było innego Donalda, zawsze istniał taki Donald, jakiego widzimy od paru dni, no może tygodni – Donald Lech Jarosław Kaczyński-Tusk. Stanowczy polityk twardo dbający o polskie interesy na wschodzie i zachodzie, nikt mu w kaszę nie napluje, to on skończył z polityką „starej panny”.



share

Wygłupiłbym się, gdybym usiłował wchodzić w polityczne detale na okoliczność wyborów we Francji. Wiedzę ma znikomą, wiem, że wygrał francuski socjalista, przegrał węgierski Żyd. Miedzy Bogiem, a prawdą nigdy nie odróżniałem prezydentów Francji po orientacji politycznej. Paradoksalnie moja ignorancja może stać się atutem, mam tyle dystansu ile sam sobie mogę pozazdrościć. Przeciętny Polak patrzy na francuskie wybory na zasadzie ciekawostki, urodziło się ciele w Afryce, które dwie głowy miało, ale tak patrzeć niewolno, ponieważ Francja i Niemcy muszą Polaków interesować. Specjalista od polityki francuskiej, w tym kontekście, będzie zgadywał dokładnie tak samo jak każdy ignorant, może nawet zaplącze się w niuansach.

Strony