medycyna



share

Inżynieria społeczna w skrajnych przypadkach polega na tym, co zauważył Orwell, staje się reżimem narzucającym odwrócone pojęcia. Młodsi mogą nie pamiętać, ale jednym z z bardziej popularnych haseł komunizmu była walka o pokój. W polskiej komedii pokazano nawet taką scenę, jak 5 czołgów jedzie w kolumnie i każdy ma przyklejoną literę ze słowa „Pokój”. Orwell pokazał jeszcze dobitniej odwrócenie pojęć nazywając nienawiść miłością, prawdę kłamstwem i tak dalej. Współcześnie szczytowym osiągnięciem inżynierii społecznej jest odwrócenie płci. Społeczeństwa są dyscyplinowane, aby „osoby niebinarne” określać tak, jak „one się czują”. Jeśli ktoś się nie poddaje tym kompletnym kretynizmom, z biologicznego i logicznego punktu widzenia, zostaje napiętnowany.



share

Mamy news! Rodzice porwali własne dziecko ze szpitala, a wcześniej zostali pozbawieni praw rodzicielskich, bo nie pozwoli wykonać przy wcześniaku żadnych czynności medycznych! Od czasu do czasu lubię odsapnąć od politycznej rzezi i sięgam wtedy po tematy społeczne, które bywają jeszcze bardziej „rzeźnicze”. Ze strachu nie wszystkich dotykam, na przykład aborcji unikam jak ognia, bo wszystkie argumenty od mielenia dawno straciły swój sens. Jest jeszcze parę takich dyżurnych tematów, które istnieją tylko po to, żeby istnieć i nic konkretnego z tego nie wynika. Wydaje się, że do tej grupy należy święta wojna zwolenników i przeciwników szczepień prowadzona w ramach debaty na temat praw rodzicielskich.



share

Do dyżurnej debaty na temat legalizacji „zioła” nie zamierzam się włączać, bo drgawek dostaję na samą myśl o wymianie argumentów, które słyszałem z 1000 razy. Co innego kwestia ziołolecznictwa, którego jestem gorącym zwolennikiem. Rzecz wbrew wszystkim pozorom i ideologicznym paranojom jest niezmiernie prosta. Pośród rozmaitych medykamentów mamy w tej chwili całą grupę psychotropów i substancji, które z powodzeniem mogą zastąpić używki. Zaczynając od najprostszego spirytusu, przez eter, aż po morfinę (pochodna opium), znany „afrodyzjak” z przełomu XIX i XX wieku. Z tego jednego powodu argument, że marihuana jest narkotykiem i w związku z tym, nie powinna być uznana za lek, jest najzwyczajniej w świecie głupi. Medycyna klasyczna i ludowa korzystały od lat ze substancji rozweselających i usypiających. Ze starych wiejskich opowieści pamiętam, że dawniej babki usypiały dzieci jakimiś naparami makowymi i takich wynalazków jest całe mnóstwo.

Strony