media



share

Temat wyczerpany do cna, ale dziś piszę ku pokrzepieniu serc i umysłów mniejszości, która ma dość obłędu „pandemicznego”. Zaledwie trzy tygodnie temu, jak widać na załączonym obrazku, mieliśmy całą serię radosnych zachowań, bez dystansu społecznego i maseczek. W tym czasie nie słyszałem jednego alarmu w mediach i to we wszystkich mediach. W jednym TVN i TVP były zgodne, na czas kampanii „pandemia” przestała istnieć. Identycznie zachowywały się gwiazdy dziennikarskie, Sobieniowski i Ziemkiewicz. Pochanke i Holecka, Kajdanowicz i Adamczyk, zgodnym głosem liczyli uczestników wieców wyborczych w konkurencyjnych sztabach i nikomu nie przyszło do głowy, że „ta beztroska może zebrać śmiertelne żniwo”.



share

W ostatnich dniach do mediów przedostają się rozmaite przecieki ze strony „naszych anonimowych rozmówców”. Praktyka tak stara, jak sama polityka, tylko na samym początku, gdy jeszcze nie było mediów nie nazywało się to przeciekiem, ale plotką i intrygą. Nieważne jaką nazwę nadamy powszechnemu zjawisku, ważne kto w tej grze ma wszystkie znaczone karty i są to rzecz jasna politycy. Wyłącznie od polityków zależy co przekażą swoim rozmówcom i zwykle informacje idą w dwóch kierunkach. Najczęściej podaje się prawdziwe dane, chociaż dla różnych celów, czasami po to, aby jakiś pomysł, czy awans polityczny spalić. Inna popularna metoda, to tak zwane badanie terenu, wypuszcza się do mediów „szczura” i sprawdza reakcję.



share

Wreszcie można trochę odsapnąć od „pandemii” i jednocześnie zbadać siłę tej reżyserowanej globalnej histerii. Potrzeba było tak dosadnego stwierdzenia Kidawy-Błońskiej, jak: „Konstytucja jest ważniejsza od ludzkiego życia”, żeby w końcu coś innego się przebiło do opinii publicznej. W normalnych okolicznościach, codziennej kampanijnej wojny, mielibyśmy sprawę na topie, choć niekoniecznie w kategorii – koniec gry. Z takiego… no właśnie nie bardzo wiadomo czego, bo to raczej nie jest przejęzyczenie charakterystyczne dla pani Małgorzaty, ale po prostu stan umysłu, w każdym razie z czegoś takiego bezkarnie wyjść się nie da. Na nieszczęście dla Polaków i na szczęście dla Kidawy-Błońskiej jej jaskrawa głupota ujawniła się w warunkach ogólnego szaleństwa, przez co straciła na sile.

Strony