media



share

Szczęśliwie dożyliśmy poranka, dnia 7 grudnia 2019 roku, dla jednych Bóg, dla innych los okazał się łaskawy. Dzięki temu, że żyjemy i jesteśmy ludźmi, z reguły wyposażonymi w pamięć i rozum, możemy sobie pewne rzeczy przypomnieć i rozważyć. Wspomnień z ostatniego okresu jest mnóstwo, każdy na pewno wybierze coś dla siebie, ale mnie ciągnie do wspomnień radosnych, a nawet śmiesznych. Takich wspomnień bardzo często dostarczają dziennikarze, we wszystkich wersjach, od publicystów, po dziennikarzy śledczych. I co też ci fachowcy tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy twierdzili? Jest tego tyle, że skupię się na czymś, co mnie ubawiło szczególnie i roboczo to nazwę „Polityczne trzęsienie ziemi nastąpi 2 grudnia”.



share

Mam takie cykliczne hobby i w ramach tego przypominam o rzekomych oczywistościach, które jakoś na co dzień tak oczywiste już nie są. Fakt, że jedyną prawdziwą opozycją w Polsce jest amerykańska, a de facto radziecka telewizja TVN, prawie każdy wyborca PiS potwierdzi o dowolnej porze dnia i nocy. Warunek jest jeden, trzeba o tym przypomnieć i najczęściej robi to sam TVN. Co więcej Ci sami wyborcy PiS, którzy nie znoszą TVN i nawet nawołują do bojkotu, prawie zawsze ulegają „narracji” TVN i dodatkowo jeszcze przestrzegają PiS przed krokami politycznymi, dającymi „paliwowo dla tych propagandystów z Wiertniczej”.



share

Tysiące razy w tysiącu wypowiedzi i publikacji mówiło się o rozmaitych końcach, a o końcu Lecha „Bolesława” Wałęsy to już mówiło się nieustannie. Nic z tych końców nie wychodziło, ponieważ to tak nie działa. Fakty i prawda niewiele znaczą, wszystko da się obrócić, nazwać „zoologiczną nienawiścią”, poczęstować oszołomami i tak było od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, teraz doszły nowe modne słowa: „hejter”, „mowa nienawiści”. O końcu Bolka i wszystkich innych można sobie mówić do woli i nic z tego końca nie wyjdzie dopóki nie zostanie podpisany wyrok medialny.

Strony