media



share

W zasadzie nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, ale za to zobaczyliśmy wiele nowych rzeczy, których „odzobaczyć" się nie da, jak zwykła mawiać młodzież. Na pewno pierwszy raz od 5 lat zobaczyliśmy polityków tak zwanej „Zjednoczonej Prawicy”, którzy z absurdalnych powodów, głównie interpersonalnych animozji, byli gotowi zniszczyć wszystko. Taki obrazek, pomimo krótkiej pamięci wyborcy, pozostanie z nami na długo, bo będzie powtarzany do znudzenia przez politycznych przeciwników i media. Na pewno zobaczyliśmy, że Jarosław Kaczyński popełnia polityczne błędy, w tym szkolne, w dodatku jak wpadnie w ciąg, to nie potrafi przestać. Wreszcie zobaczyliśmy do jakiego stopnia mogą się upodlić „niepokorni” i całe zaplecze „intelektualne” partii rządzącej, gdy zagląda im w oczy widmo utraty stanowisk.



share

Do przeciętnego zjadacza chleba z pasztetem drobiowym docierają wyłącznie szczątkowe informacje albo i zwykłe kłamstwa, które w nowomowie nazywane są „fake newsami”. Nie inaczej stało się z najnowszą sensacją „pandemiczną”, tym razem z udziałem Izraela. Cały ładunek emocjonalny przekazu zwiera się w jednym krótkim zdaniu: „Izrael po odnotowaniu rekordowej liczby przypadków jako pierwszy wprowadza drugi lock down.”. Taki nagłówek dla większości jest wystarczającym źródłem wiedzy, aby biegać po Internecie i powtarzać idiotyzmy o śmiercionośnym wirusie, przecież kto jak kto, ale Żydzi sobie krzywdy by nie wyrządzili. Tyle ignorancji i taniej podniety, a jakie są fakty?



share

Wraca albo i nie wraca, bo przecież nigdzie nie odchodziła. Kiedyś o tym, co się dzieje w polskiej polityce decydowała gazeta Michnika i innych potomków KPP, jak mawiał klasyk. Najbardziej znany polityczny gambit Michnika to oczywiście: „Wasz prezydent, nasz premier”, ale wtedy mało kto kojarzył, że i prezydent i premier był ich. Dziś wpływy Michnika zmalały, głównie dlatego, że posługuje się staroświeckimi środkami przekazu, gazeta traci na znaczeniu, a niszowym radiem i portalem internetowym nie da się nadrobić zasięgów dużej telewizji. Michnik, wbrew temu, co sądzą o nim wyznawcy, nigdy nie był intelektualistą, to toporny propagandysta, ale na tyle cwany, żeby widzieć jaką potęgą jest telewizja.

Strony