marihuana



share


share

Do dyżurnej debaty na temat legalizacji „zioła” nie zamierzam się włączać, bo drgawek dostaję na samą myśl o wymianie argumentów, które słyszałem z 1000 razy. Co innego kwestia ziołolecznictwa, którego jestem gorącym zwolennikiem. Rzecz wbrew wszystkim pozorom i ideologicznym paranojom jest niezmiernie prosta. Pośród rozmaitych medykamentów mamy w tej chwili całą grupę psychotropów i substancji, które z powodzeniem mogą zastąpić używki. Zaczynając od najprostszego spirytusu, przez eter, aż po morfinę (pochodna opium), znany „afrodyzjak” z przełomu XIX i XX wieku. Z tego jednego powodu argument, że marihuana jest narkotykiem i w związku z tym, nie powinna być uznana za lek, jest najzwyczajniej w świecie głupi. Medycyna klasyczna i ludowa korzystały od lat ze substancji rozweselających i usypiających. Ze starych wiejskich opowieści pamiętam, że dawniej babki usypiały dzieci jakimiś naparami makowymi i takich wynalazków jest całe mnóstwo.



share

Od jakiegoś czasu wydaje mi się, że na tym świecie wszystko jest robione tak, żeby miało odwrotne zastosowanie niż nam się wmawia. Wmawiają nam, że są Ministerstwem Pokoju, a ciągle realizowane są działania wojenne. Wmawiają nam, że są Ministerstwem Prawdy, a kłamliwa propaganda otacza nas z każdej strony. Wmawiają nam, że są Ministerstwem Miłości, choć na każdym kroku wprowadzają zasady ograniczonego zaufania wobec swoich obywateli (kamery, inwigilacja, cenzura)… Nawiązuję oczywiście do książki „Rok 1984” George’a Orwella bo trzeba przyznać, że obecne realia towarzyszące nam w Polsce, groźnie zbliżają się do wspomnianej antyutopii. Dla tych, którzy książki Orwella nie czytali krótki opisTUTAJ.

Strony