Maria Kaczyńska



share

Dwa obrazki zamigotały mi przed oczami, gdy pierwszy raz zobaczyłem Ewkę błądzącą po czerwonym dywanie, a widziałem ten kabaret na żywo w TVN24, nim z Yotube zaczęły znikać filmy. Zaraz napiszę o jakie obrazki chodzi, tylko wcześniej jedna istotna uwaga. Mnie absolutnie nie przeszkadza nieporadność, gafa i mam głęboko w tyle, co napisze zachodnia prasa z powodu jakiegoś uchybienia protokolarnego polskiego polityka. Sam w życiu narobiłem tak wiele głupstw, że niejeden serwer mógłby się zawiesić. Mam oczy i krytyczne spojrzenie, parę moich publicznych występów poszło w eter i widzę, że gadanie do kamery to 1/10 z tego talentu, który Bozia mi dała, żebym pisał. Człowiek nie musi mieć daru do wszystkiego, ale powinien wiedzieć, do czego kompletnie się nie nadaje. Z drugiej strony nieporadność można nadrobić autentycznością i celem, który chce się osiągnąć i to właśnie są moje migoczące obrazy. Pierwszy to śp.



share

Polska to jest taki kraj, gdzie szacunek zdobyć trudno i jeszcze trudniej go utrzymać. Jeden Polak drugiemu Polakowi nie wybacza, że pierwszy Polak na coś zasłużył. Tym bardziej cieszy, że w ostatnim czasie powszechny szacunek zdobył pies płci żeńskiej, chociaż przechrzony na męskie imię.

Mowa o legendarnej już suce ratownicze, „Irasiad”, której ojcem chrzestnym jest Lech Kaczyński. Suka boryka się w tej chwili z kłopotami zdrowotnym i wiele wskazuje na to, że gdyby nie jej sława, zostałaby potraktowana rutynowym „uśpieniem”. Owczarkiem niemieckim zajęła się sama Pani Prezydentowa i miedzy innymi dzięki temu suka trafi pod nóż, ale nie rzeźnicki, tylko weterynaryjny.