manipulacja



share

Zostało dwa i pół dnia do ciszy wyborczej, w tym czasie pojawiają się ostatnie „sondaże”, które przyprawiają o palpitację serca wyborców po obu stronach. Cała ta psychologiczna gra jest śmiertelnie nudna, ale niestety zawsze działa i to w postaci zgranych mechanizmów. Każdy, dosłownie każdy sondaż, można w dowolny sposób modelować przy użyciu jednej zmiennej: wiek, miejsce zamieszkania, frekwencja, no i najbardziej sławni w ostatnim czasie wyborcy niezdecydowani. W związku z nową modą mamy też zupełnie nowe zjawisko sondażowe, proszę zwrócić łaskawą uwagę, że wszystkie sondaże, jakie się pojawiły po I turze, wskazują na porażkę obu kandydatów. Nie, nie żartuję, bezwzględnym warunkiem wygranej w pojedynku dwóch kandydatów jest uzyskanie 50% głosów plus jeden, tymczasem wszędzie mamy wyniki poniżej 50% dla jednego i drugiego kandydata.



share

Wczoraj popełniłem felieton poświęcony manipulacji, opartej na prostym zabiegu emocjonalnym, który przesłania oczy nawet bardzo inteligentnym ludziom. Proponuję by na rozgrzewkę przeczytać raz jeszcze, a kto nie przeczytał, to zaleca się lekturę z urzędu Potęga socjotechniki! Polska znów jedzie na furmance, a ludzie zbierają jedzenie z ulicy! Prócz manipulacji emocjami, bardzo popularna jest manipulacja statystykami. Daję głowę, że tytułową tezę najmniej połowa Czytelników uzna za oczywisty błąd. Autor próbuje się wymądrzać tymczasem sam nie potrafi liczyć do 30, skoro uważa, że taki poziom wiedzy pozwala na obliczenie 35%.



share

Muszę zacząć od gorących podziękowań dla funkcjonariuszy z Czerskiej, bo od wielu lat nie mogę się doprosić faktur od Owsiaka i zarządzanych przez niego podmiotów zlecających usługi firmom rodzinnym. Tymczasem GW nie cacka się z austriackim „biznesmenem” i zaprzyjaźnionymi z redakcją pełnomocnikami: Giertychem i Dubois. Po tym, jak brukowiec opublikował taśmy z ofertą korupcyjną dla prezesa NFOŚ Kazimierza Kujdy, przyszedł czas na publikację słynnej faktury i tu się zaczynają dziać prawdziwe i klasyczne dla „biznesmenów” III RP.

Po pierwsze nie ma żadnej faktury od austriackiego „biznesmena”, ale jest refaktura:

refaktura.jpg

Powyższy „dokument”, z którego jeszcze się pośmiejemy, wystawiła firma:

Strony