Majdan



share

Telewizory zalała nowa „narracja”. Jak tylko się okazało, że Polacy mają daleko z tyłu prawne przepychanki, z których przeciętny człowiek nic nie rozumie. Gdy nie pomogło relatywizowanie w sprawie esbeckiego kapusia Bolka i wywoływanie narodowego wstydu z powodu jakichś tam opinii weneckich, trzeba było odpalić ostatnie działa. Przede wszystkim z tej perspektywy należy patrzyć na wszystkie zaklęcia, jakimi usiłuje się wmówić obywatelom spokojnie funkcjonującego kraju, że mamy wojnę. Zamach na demokrację to już mało, a zatem i standardy unijne padły seriami. Cóż robić? Strzelać z kolubryny i rysować na niebie ponure hasła. Mamy stan wojenny. Ba! Gorzej niż stan wojenny, bo przecież bandyta Jaruzelski i bandyta Kiszczak byli wojennymi bohaterami, ludźmi honoru, tymczasem Jarosław Kaczyński jest psychopatą. Strzelają na oślep kanonierzy ze statusem świętej krowy.



share

Proszę się przyjrzeć i tak uczciwie sobie odpowiedzieć, co widać na tej fotografii? Dzieci jednej matki albo przynajmniej tego samego ojca, nieprawdaż? Podstawy moralne, postawy życiowe i na deser aparycja obu panów idealnie się wpasowuje w klimat Budy Ruskiej i nie mam nic do tej malowniczo położonej miejscowości, używam jedynie odpowiedniej nazwy dla właściwych ludzi. Zabawa we wskazywanie trzech szczegółów różniących safandułę Bronka od ukraińskiego satrapy zaczęłaby się zapewne od generalnej, nie szczegółowej, różnicy. Komorowski nie ma krwi na rękach – powie większość spoglądających na życiorysy prezydenta Polski i Ukrainy. Ująłbym te kwestię trochę inaczej, bardziej dyplomatycznie. Rąk Bronisława Komorowskiego w przeciwieństwie do rąk Janukowycza świat nie widział, Bronek miał łapy w kieszeni, kiedy Polskę spotkało nieszczęście. Dalej różnice mogą polegać na stopniu zażyłości z moskiewskim mocodawcą.



share

Ze wszystkich stron masowo pojawiają się rozmaite analizy ukraińskiego buntu i przyszło mi do głowy, że warto spojrzeć na Ukrainę zupełnie inaczej niż się dotąd patrzyło. Czy w Polsce jest możliwa taka skala i forma protestu, czego naturalnie Polsce nie życzę i nawet odpukuję, żeby nie wywoływać wilka z lasu. Stawiam sobie jedynie socjologiczne pytanie i natychmiast odpowiadam dlaczego Polski i Ukrainy porównać się nie da. Rezonans był taki, że do dziś dudni mi w uszach przewodnie hasło władzy ludowej w wersji europejskiej: „faszyzujący awanturnicy, opozycja pozaustrojowa”. Ze wszystkich szczekaczek płynęła złowieszcza wizja „podpalania Polski”, która była reakcją władzy i trzymających z władzą na składanie kwiatów, palenie zniczy i parę transparentów z niepoprawnymi politycznie hasłami.

Strony